Znów kłania się brak lustracji

Od paru dni głośno o ks. Krzysztofie Mądelu (tak jezuita ów odmienia swoje nazwisko). Głośno, niestety, z niedobrych powodów. Po pierwsze dlatego, że w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej” wypowiedział wiele zaskakujących zdań. Po drugie, został odsunięty przez swoich przełożonych od odprawiania mszy św. w klasztorze w Nowym Sączu i od głoszenia kazań, a powodem tego miał być incydent połączony ponoć z szarpaniną z jednym ze współbraci.   Jest mi niezmiernie przykro, gdyż znam ks. Krzysztofa od lat. Poza tym jestem mu bardzo wdzięczny za to, że siedem lat temu, w trudnych chwilach, związanych z przygotowaniem książki „Księżą wobec bezpieki”, stanął po mojej stronie, przeciwstawiając się personalnej nagonce. Co więcej, sam zaangażował się w autolustrację własnego zakonu, którego ważni i wpływowi członkowie poszli na współpracę z komunistyczną bezpieką. Skutek jego działań, zmierzający do moralnego oczyszczenia, był niestety taki, że tajnym współpracownikom nic się nie stało, żyją
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze