Ojciec Bashobora nie boi się „Gazety Wyborczej”

Mimo ataków, szyderstw i kpin liberalnych mediów ojciec John Bashobora ponownie przyjechał do Polski. W obronie charyzmatycznego kapłana staje „Gazeta Polska”: już za tydzień do naszego tygodnika dołączony zostanie film przybliżający jego wyjątkowe zdolności i niezwykłe dokonania.
 
60 tys. ludzi zgromadzonych w lipcu 2013 r. na Stadionie Narodowym to zaledwie niewielki procent osób zainteresowanych uczestnictwem w rekolekcjach prowadzonych przez o. Johna Bashoborę. Bilety sprzedane zostały na pniu, a transmisję z rekolekcji oglądało kilkaset tysięcy internautów. Nic więc dziwnego, że miesiąc po warszawskim spotkaniu „Jezus na Stadionie” afrykański duchowny znów przybył do Polski. Zostanie w naszym kraju do 24 sierpnia i odwiedzi pięć miast.

Wszyscy wrogowie Bashobory

Tłumy rozmodlonych wiernych, liczne świadectwa uzdrowień i nawróceń, młodzi ludzie publicznie wyznający swoje przywiązanie do katolicyzmu – to wszystko powinno napawać optymizmem tych, którym leży na sercu dobro Kościoła. Ale „Tygodnik Powszechny”, pismo rzekomo katolickie, zdaje się być adresowane do innych czytelników. W artykule pt. „To nie koniec Bashobory” dziennikarze „TP” ostrzegają: „Czy kontrowersje związane z »cudami Bashobory« powrócą podczas sierpniowej wizyty księdza z Ugandy?” I cytują siostrę Marię Kominek, dominikańską świecką: „Na Stadionie Narodowym nie wydarzyło się nic zaskakującego. Ojciec Bashobora, choć mówił do mikrofonu przez pół dnia, w istocie powiedział niewiele. [...] Nie ma nic budującego w oglądaniu padania ludzi na ziemię, jakoby pod wpływem Ducha Świętego, czy słuchaniu niekontrolowanych wybuchów śmiechu”. Z tekstu dowiadujemy się także, że prezentowany przez o. Bashoborę typ teologii „modlitwę wstawienniczą o uzdrowienie traktuje jak medycynę alternatywną, niemającą empirycznego uzasadnienia i bazującą na ludzkich lękach i pragnieniach”.
Popularności o. Bashobory i prowadzonych przez niego rekolekcji nie może...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: