14 sierpnia 2013

Prześladowany Tusk

Naród jęknął z rozpaczy. Agnieszka Holland jednak nie nakręci filmu o tragicznych losach gen. Jaruzelskiego. Niepokoją ją za to prześladowania w naszym kraju, czemu daje wyraz na łamach „Polski”: „Mam wrażenie, że te środowiska, które same siebie określają jako niepokorne, mają dużo większe możliwości wyrażania swoich poglądów niż środowiska, z którymi one walczą. Paradoksalnie, środowisko Platformy ma władzę, ale aparat nienawiści w nią skierowany jest zupełnie bezkarny. (…) Wyraźnie widać brak symetrii. Z czego to wynika? Z bezradności liberałów? Z dogmatycznej wiary w wolność słowa? A może z lenistwa czy poczucia wyższości? Nie mam zielonego pojęcia, czego to jest efektem. Ale sytuacja jest kuriozalna – opozycja mówi to, co chce, o demokratycznie wybranych władzach, bez żadnej właściwie reakcji. To powoduje korozję. Taka sytuacja sprawia, że można już powiedzieć chyba wszystko, nawet to, że czarne jest białe. Relatywizuje się wszystko, już nie wiadomo, jak wypada się zachować przyzwoitemu człowiekowi. Ludzie środka są zagubieni i zniechęceni”. Co zrobić? Może apel intelektualistów, by aparat policyjno-prokuratorski był używany nie tylko wobec kibiców, ale i wobec dziennikarzy?

Bohaterski zbrodniarz

Odlot na całego, czyli Piotr Ikonowicz w „Dzienniku Trybunie” o spuściźnie Che: „Wartością spuścizny Che nie jest już jego strategia walki, lecz odwaga, bezinteresowne poświęcenie, internacjonalizm. W świecie, w którym wartość człowieka mierzy się wielkością jego konta bankowego, przykład Che jest niebezpieczny i ma wymiar antysystemowy. Dlatego, nie radząc sobie z legendą, zwolennicy wyzysku, spekulacji, nacjonaliści i ludzie o ciasnych horyzontach tak bardzo go znienawidzili. Może właśnie dlatego, że nie są w stanie przeciwstawić mu żadnej postaci, żadnego własnego uniwersalnego bohatera. (…) Dziś kara śmierci w Europie jest już przebrzmiałym barbarzyństwem. Ale w tamtych czasach...
[pozostało do przeczytania 12% tekstu]
Dostęp do artykułów: