Pociąg jak malowana trawa

Dodano: 13/08/2013

Na wrocławski dworzec wciągnięto pendolino. Pociąg sam jeździć nie może – nie ma atestów – ale PKP zrobiły wszystko, by ściągnięta gawiedź odniosła wrażenie, że kolejka własnymi siłami sunie po torach. Cała to scenka – transmitowana przez ogólnokrajowe stacje telewizyjne! – nie byłaby warta choćby zdania, gdyby nie to, że jest w rzeczy samej symbolem wszechobecnej za Tuska prymitywnej propagandy. Czym bowiem różni się pendolinowa feta od malowania trawy? Na powitanie pociągu stawili się właściwy minister, wicemarszałek Sejmu, były wicepremier. Uradowani oglądali tę szopkę. Minister na fali wzruszenia w świetle kamer obiecał narodowi, że uczyni wszystko, by owe cudo było dostępne nawet dla ubogich. Tak to wyglądało w wersji propagandy. A teraz rzeczywistość. Wciągnięta na wrocławski peron kolejka to dobry standard w większości europejskich krajów, a nie szczyt luksusu. Dla współpracowników premiera Tuska jest jednak jak manna z nieba – niczym innym nie mogą się pochwalić. Ale czy
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze