Dowody na wybuch zaginęły

Jesienią 2012 r. polscy biegli zbadali fotele z Tu-154, zabezpieczyli próbki z tych badań, a następnie trafiły one do Polski. Teraz prokuratorzy twierdzą jednak, że próbek z foteli... w ogóle wówczas nie pobrano. – Mamy do czynienia z gigantycznym oszustwem – mówi „Gazecie Polskiej” Antoni Macierewicz.

Naczelna Prokuratura Wojskowa (NPW) ogłosiła przed kilkoma dniami, że w lipcu do Smoleńska udadzą się biegli, którzy zbadają fotele z rządowego tupolewa i pobiorą z nich próbki do analiz laboratoryjnych. Dlaczego dopiero teraz? Jesienią 2012 r. nie dokonano rzekomo tych czynności, gdyż „biegli uznali, że z uwagi na panujące w Smoleńsku na przełomie września i października warunki
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: