Wersalu nigdy nie było, gnój wymaga usunięcia…

Dodano: 02/11/2022 - Nr 44 z 2 listopada 2022

Opinie [Cham na salonach]

Pospolity cham, hodowany przez cały okres PRL, znalazł się na piedestale tzw. opozycji. Cham wylazł z sądów, urzędów, szkół, teatrów, czyli wszystkich miejsc, w których michnikowo-walterowski salon zasiał swoje nasienie.

W czasach, gdy Andrzej Lepper ostro wypowiadał swoje oceny polityki różnych ugrupowań, tzw. prywiślański salon (Michnik, Walter, Urban et consortes) nie posiadał się z oburzenia. Kto by jednak przypuszczał, jak bardzo prorocze okażą się słowa wypowiedziane przez lidera Samoobrony z sejmowej trybuny: „Wersal się skończył”.

Człowieka zwykle poznaje się dopiero w momencie, gdy sprawy nie idą po jego myśli, a on sam jest wytrącony z komfortu i musi zmierzyć się z przeciwnościami. Kiedy „prywiślański salon” rządził, jego media roiły się od rozmaitych wskazań dotyczących etykiety i kultury. Snoby, na siłę usiłujące załapać się do tego saloniku, nieustannie podkreślały swoją „wyższość kulturową” nad tzw. motłochem. Ileż to było pouczeń i

     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze