Z Jezusem na Stadionie

Niemal 60 tysięcy osób wzięło udział w spotkaniu z charyzmatycznym ks. Johnem Bashoborą z Ugandy. „Jestem księdzem, nie uzdrowicielem, a moc ma Słowo. Należy wpatrywać się nie w kaznodzieję, lecz w Jezusa Chrystusa” – mówił do tysięcy Polaków kapłan.
 
Uwielbienie Jezusa w Duchu Świętym – bo tak brzmiała pełna nazwa sobotnich rekolekcji w Warszawie – przebiegło w bardzo spokojnej i podniosłej atmosferze. Charyzma o. Bashobory i różnorodny program spotkania sprawiły, że trzynaście godzin modlitewnego skupienia i religijnej refleksji (od godz. 9 do 22, z przerwami na posiłki) zapamiętane zostało przez uczestników rekolekcji jako porywające przeżycie duchowe. – Ojciec John Bashobora przekonał do siebie największych sceptyków – mówi „Gazecie Polskiej” Dominik Tarczyński, prezes stowarzyszenia Charyzmatycy.pl, osoba od wielu lat znająca osobiście księdza z Ugandy.

Spokój Boga, krzyki demona

Organizatorzy spotkania podkreślali przed jego rozpoczęciem, że inicjatywa „Jezus na Stadionie” to przede wszystkim rekolekcje, a więc nauki połączone z mszą, które mają na celu umocnienie wiary i odnowę moralną. O. Bashobora nie jest bowiem egzorcystą, choć jego działania i zdolności mogą wpływać na uzdrowienie duchowe. – Dlatego – przestrzegali organizatorzy udających się na spotkanie dziennikarzy – jeśli będą na stadionie osoby opętane, co często się zdarza na spotkaniach z o. Johnem, nie należy robić z tego sensacji. Podczas rekolekcji na Stadionie Narodowym obecni byli zresztą egzorcyści i przeszkoleni wolontariusze, gotowi do pomocy ludziom dotkniętym działaniem sił demonicznych.

Stadion był już pełny ok. godz. 9; spotkanie rozpoczęło się różańcem. O. John Bashobora wygłosił swoją pierwszą konferencję o godz. 11, dwie godziny później następną. W trakcie wystąpień kapłana z Afryki w niektórych sektorach stadionu zdarzały się przypadki drgawek, spazmów, histerycznych krzyków. Niektóre osoby wpadały w trans, inne...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: