Piersi milicjantki, czyli Wałęsa dla gimbusów

Dodano: 09/07/2013

Obciachowy film z rządowym wsparciem

„Milicjantka rozpina mundur. Lech widzi, że ma ogromne piersi, a na szyi medalik z Matką Boską Częstochowską. Milicjantka bierze dziecko na ręce, siada i podaje mu pierś” – to fragment scenariusza filmu Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie. Dobra milicjantka katoliczka zatroszczyć się miała w ten sposób o dziecko, z którym Wałęsa trafił na komisariat.   Złośliwi mogliby podejrzewać, że skoro żaden inny opozycjonista w PRL nie spotkał milicjantki robiącej tak szlachetny użytek z własnego biustu, to autor scenariusza Janusz Głowacki postanowił dowieść w ten sposób, że MO dbała o Wałęsę w sposób szczególny. Ciekawe dlaczego? Czy milicjantka używała w ten sposób (ogromnego!) biustu, w ramach obowiązków służbowych, do wspierania sieci komunistycznej agentury? I czy Głowacki został opłacony przez Antoniego Macierewicza, by skompromitował Wałęsę? To, co dzieje się w ostatnich miesiącach z propagandowym dziełem mającym wybielić Wałęsę, prowokuje nieustająco do tego typu żartów.Pomnik dla
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze