Moskiewska alternatywa

Grupa doradców technicznych Tuska przedstawiła swój punkt widzenia na wynik prac zespołu parlamentarnego, kwestionując jego ustalenia i podtrzymując rosyjskie tezy o katastrofie na skutek błędu pilotów i presji wywieranej przez gen. Błasika
 
Tu-154 miał zejść zbyt nisko, aż do 5 m nad poziomem gruntu, i uderzyć lewym skrzydłem w drzewo, co spowodowało urwanie skrzydła, przewrócenie się samolotu i uderzenie w ziemię w pozycji odwróconej. Efektem była śmierć wszystkich osób na pokładzie.

Próbując przekonać Polaków, że tragedia smoleńska to najzwyklejsza katastrofa spowodowana nieudolnością polskich pilotów, dr inż. Maciej Lasek i towarzyszący mu urzędnicy Donalda Tuska – Wiesław Jedynak, Edward Łojek oraz Piotr Lipiec – pominęli w swojej wersji wydarzeń jakąkolwiek odpowiedzialność strony rosyjskiej – i to zarówno kontrolerów lotu, jak i nadzorujących ich oficerów w Moskwie (w punkcie dowodzenia o kryptonimie „Logika”, gdzie przebywał gen. Benediktow), w Twerze (skąd wydawał polecenia gen. Sypko) oraz w samym Smoleńsku (gdzie rolę nadzorcy pełnił płk Krasnokutski).

Lasek oskarża Protasiuka

Zarysowano absurdalną wizję, że mjr Protasiuk i płk Grzywna przez blisko 57 sekund, mimo powtarzających się ostrzeżeń sygnału TAWS i wiedząc, że samolot gwałtowanie pikuje, nic nie robią, aby zapobiec katastrofie – zapewne pragnąc popełnić samobójstwo, a przy okazji zabić prezydenta i polską elitę. Już sam ten obraz – przez blisko minutę biernych najlepszych polskich pilotów, gdy samolot pikuje – mówi wszystko o kwalifikacjach lub o intencjach p. Laska. Trzeba tu przypomnieć słowa płk. Bartosza Stroińskiego, który niedawno wyjaśniał, że gdy dowódca wydaje komendę „odchodzimy”, cała załoga koncentruje się wyłącznie na wykonaniu tego rozkazu. – Musiało stać się coś niewyobrażalnego – mówił Stroiński, jeśli mimo takiej komendy samolot nie odszedł na drugi krąg.

Polityczna determinacja
...
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: