EI, czyli cukierki

Naturalnie wolałbym, żeby Europa nie przegrywała rywalizacji ekonomicznej z Ameryką i Azją, ponieważ tak byłoby lepiej dla mojej ojczyzny, przede wszystkim bowiem obchodzą mnie losy i pomyślność mojej nacji – Polaków. A więc jak słyszę „eurospeak”, czyli euronowomowę o „europejskiej tożsamości”, o byciu Europejczykiem, to śmieję się z tego bełkotu, ale jednocześnie szlag mnie trafia, bo wiem, że to wszystko z moich (naszych) pieniędzy.

Jednak w Parlamencie Europejskim udało się wreszcie ustalić, co to jest „European Identity”. Otóż niedawno w wewnętrznej skrzynce na listy znalazłem biało-niebieskie pastylki wyprodukowane przez znaną firmę (oczywiście mieszczącą się w Europie), kojarzoną na rynku ze słodyczami dla dzieci. Owe drażetki (zapewne przypadkowo w kolorach flagi Finlandii) na opakowaniu miały napis, który wszystko wyjaśniał: „Your European Identity”, który sam w sobie był nadużyciem (tak jakby UE kryła w sobie całą Europę, a rzekoma „europejska tożsamość” miała się ograniczać do granic Unii – co na to Serbowie, Norwedzy, Szwajcarzy, Ukraińcy itd.?).

Otóż to! Wreszcie ustalono, co to jest „europejska tożsamość”!!! Tylko dlaczego liczba cukierków to... 13 (7 niebieskich i 6 białych)? Przecież „13” to liczba feralna.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: