Krwawy biznes aborcyjny

Czy można przez lata zabijać swoich pacjentów, topić w wiadrach urodzone dzieci, stosować rasistowskie kryteria i pozostać szanowanym i cenionym lekarzem? Okazuje się, że można.
 
Kermitt Gosnell, choć używał tytułu lekarza i miał stosowne do tego dokumenty, był zwyczajnym rzeźnikiem. Aborcji dokonywał do ostatniego dnia trwania ciąży, żartując przy tym. Jeśli zaś dzieci w jego klinice aborcyjnej rodziły się żywe (a zdarza się to w przypadku późnych aborcji raz na sześć przypadków), to osobiście brał nożyczki i przecinał im kręgosłupy, a potem wrzucał ciała do kubłów na odpadki, wcześniej odcinając im stópki, które chował – w charakterze trofeów – do lodówki. Dzieci nie są
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: