Raduję się z obecności Jezusa

O charyzmacie adoracji we wspólnocie Emmanuel opowiada Katarzyna Rząsa w rozmowie z Przemysławem Radzyńskim.   Wspólnota proponuje nam przebywanie z Bogiem w każdym momencie naszej drogi. W żadnym wypadku nie chce rozdzielać naszego życia na duchowe, zawodowe i rodzinne. Właśnie poprzez częstą adorację Najświętszego Sakramentu te wszystkie sfery są ze sobą ściśle powiązane  Skąd się wzięła wspólnota Emmanuel w Kościele? Pomysł narodził się 40 lat temu we Francji, w sercu niepozornego krytyka filmowego Piotra Goursat. Nie bez przyczyny mówię, że w sercu, a nie w głowie, gdyż początkiem wspólnoty było wewnętrzne gorące pragnienie, by wielbić Pana Boga wraz z innymi ludźmi. Wspólnoty w Kościele na ogół dzielą się na preferujące radosne wielbienie Boga oraz ciche, podczas adoracji. We wspólnocie Emmanuel jest zachowana równowaga między tymi dwiema formami modlitwy. Co czyni nas szczególnymi? Chyba to, że w naszej wspólnocie gromadzą się zarówno osoby świeckie (młodzież,
     
16%
pozostało do przeczytania: 84%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze