Następny do golenia

Następny do golenia

Nie należę do tych, których jakoś szczególnie zaskoczyły ostatnie wyniki sondaży. Dziwiłem się raczej, że tak długo, mimo skandalicznie złego rządzenia, afer, arogancji, hańby smoleńskiej i tysiąca innych powodów słupki poparcia dla PO trzymają się zaskakująco wysoko. Wprawdzie jesienią coś drgnęło, ale wystarczył medialny humbug z trotylem, by lider PO odzyskał wigor. Czy teraz wyciągnie z rękawa (albo z Laska) jakąś Wunderwaffe, czy rozpocznie się okres ruchów kadrowych, których finał łatwo przewidzieć? Nie oznacza to, że już jutro ekipa nieudaczników utraci władzę. Z rewolucyjnymi zmianami jest tak, że nie sposób ich zaplanować – niby wszystkie warunki są, ale brak detonatora. Co ciekawe, detonatory bywają przeważnie skromne – Wielka Rewolucja Francuska wybuchła po plotce o tłumie więźniów w Bastylii (których tam nie było), upadek Ceausescu zaczął się po próbie przeniesienia w prowincjonalnym miasteczku pastora, zresztą z mniejszości narodowej, a w Stoczni Gdańskiej wielki strajk
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze