Prewencyjna medycyna Angeliny Jolie

Dodano: 21/05/2013 - Nr 21 z 22 maja 2013

Krytykowanie Angeliny Jolie jest, o czym przekonało się kilku polityków i publicystów, surowo zakazane. Wszystko, co zrobi celebrytka i co zostanie przedstawione przez media jako dobro dla ludzkości, nie podlega bowiem dyskusji i powinno być przyjęte jako nieomylne. Tyle tylko, że medycyna, jaka kryje się za decyzjami Jolie, jest zwyczajnie niebezpieczna   Aktorka – przypomnijmy tym, którzy nie śledzą plotkarskich magazynów – oznajmiła mediom, że poddała się prewencyjnej amputacji piersi i wszczepieniu sobie nowych implantów. Powodem jest mutacja genu BRCA1, którego nosicielką jest Jolie, i który miał sprawiać, że ryzyko wystąpienia u niej raka piersi wynosiło 87 proc. Teraz aktorka zapowiedziała poddanie się operacji usunięcia jajników, bo gen, o którym mowa, ma sprawiać, że ryzyko zachorowania przez nią na raka wynosi 50 proc. Informacje, które podano, od razu wywołały burzliwą dyskusję. Lewica i centrum zachwycały się wspaniałym pomysłem, konserwatywna prawica w większości milczała
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze