Wzniosłość i błazeństwo

Wybierając się na urlop, zwykłem brać przeciętnie jedną książkę na każdy dzień odpoczynku, plus trochę tematów do przemyśleń, w ramach bagażu podręcznego.   Ostatnio fascynuje mnie jedna cecha współczesnego świata – brak powagi. Coś jak gdyby cała ludzkość z walkmanami na uszach przebrała się w krótkie majtki.   Kiedy się to zaczęło i skąd się wzięło? Z kultu młodości, z chęci bycia atrakcyjnym zawsze i za wszelką cenę, z wbijanego codziennie przekonania, że żyje się tylko tu i teraz – przeszłości nie ma, a przyszłości nie będzie? W którym momencie dodatki mające za cel ocieplić wizerunek polityka (jak słynne anegdoty Reagana) stały się ważniejsze od przekazu? Kiedy zaczęło się owo pozorne spoufalanie wszystkich ze wszystkimi – od kiedy obowiązkiem prezydentów jest uczęszczanie do kretyńskich show? Kiedy do lamusa odchodziły pojęcia takie jak honor, cnota, rzetelność, odpowiedzialność, prawda? I zadeptana  na użytek polityki – przyzwoitość!?   W każdym razie, znaczna część ludzkości
     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze