Algi śmierci. Czy naukowcy znaleźli przyczynę zatrucia Odry?

Dodano: 24/08/2022 - Nr 34 z 24 sierpnia 2022
FOT. WIKIPEDIA, PIXABAY
FOT. WIKIPEDIA, PIXABAY

ŚRODOWISKO [Odra zakwitła]

Katastrofa ekologiczna na Odrze zszokowała opinię publiczną, a jej nacisk na instytucje państwa sprawił, że przez półtora tygodnia konsekwentnie poszukiwano przyczyn zjawiska, które zabiło setki ton ryb. Podejrzenie padło na złotą algę, czyli glon, który w sprzyjających warunkach wytwarza neurotoksynę zabijającą ryby.

Przez ostatnie dwa tygodnie politycy i wspierający ich aktywiści prześcigali się w domysłach, co spowodowało katastrofę ekologiczną na Odrze. Zaczęło się z wysokiego „C”, gdy rozpowszechniano informacje o płynącej głównym nurtem rtęci, która miała zabić ekosystem drugiej największej rzeki w Polsce. Informacja okazała się nieprawdziwa i dziś powtarzają ją jedynie najtwardsi politycy opozycji. Ci sami opowiadają również niestworzone historie o tym, że rząd chciał ukryć przed Polakami katastrofę, więc spuszczał wodę ze zbiorników retencyjnych. To też ostatecznie okazało się fake newsem.

Jednak nie rtęć

Po mniej więcej dwóch tygodniach intensywnych poszukiwań znaleziono prawdopodobnego winowajcę masowego śnięcia ryb. Na trop wpadł Instytut Rybactwa Śródlądowego. „W badanych próbkach z rzeki Odry stwierdziliśmy olbrzymią liczebność rzadko występujących złotych alg Prymnesium parvum. Ich masowe zakwity powodują pojawianie się toksyn zabijających ryby i mięczaki. Występowanie złotych alg potwierdzili również niemieccy badacze z Instytutu Ekologii Słodkowodnej i Rybactwa Śródlądowego im. Leibniza (IGB). Prace nad wyjaśnieniem mechanizmów powstawania masowych zakwitów niebezpiecznych glonów będą nadal trwały” – czytamy w oświadczeniu. Te niebezpieczne glony są rzadkie w naszej szerokości geograficznej, chociaż w ostatnich latach pojawiają się dość często. Jednak nadal dla naukowców są dość tajemniczymi organizmami. Nie wiadomo dokładnie, jakie warunki im sprzyjają. Chociaż w Polsce powtarza się, że ważne są zasolenie wody i wysoka temperatura, to jednak w Ameryce Północnej uważa się, że sprzyjają im temperatury niskie, a ich zakwit zaczyna się wczesną wiosną. Biolodzy twierdzą, że algi złote pojawiają się, gdy warunki dla innych glonów się pogarszają. Podobne zjawisko mogło się wydarzyć w Polsce. Ekstremalnie wysokie temperatury i wysoka temperatura wody doprowadziły do tego, że zrobiła się luka dla złotych alg. Niektóre źródła podają, że toksyczność alg wzrasta, gdy w wodzie znajduje się mniej azotu i fosforu. Ważny jest również poziom pH. Gdy jest wyższy, rośnie prawdopodobieństwo wystąpienia kataklizmu. Wszystkie źródła wskazują, że istotnym czynnikiem rozkwitu tych organizmów jest zasolenie wody. Również w naszym wypadku czynnik ten okazał się decydujący. 

Paradoksalnie takie źródło toksyn nie musi być złą informacją. Ryby bowiem mogą uciec przed zagrożeniem. W krajach, gdzie to zjawisko pojawia się dość często, mówi się, że obecność toksycznych alg można rozpoznać po dziwnym zachowaniu ryb. Próbują one unikać alg i starają się uciekać w kierunku czystej od toksyn wody. To by mogło tłumaczyć fakt, że przynajmniej część ryb w Odrze przetrwała kataklizm. Już 19 sierpnia służby niemieckie poinformowały, że podczas próbnego połowu złowiono żywe ryby, ale również mięczaki. Na razie jednak nie wiadomo, jakie skutki będzie miał zakwit alg. Z pewnością setki ton martwych ryb zmieni na chwilę ekosystem. Na jak długo? Trudno powiedzieć, ale będzie to raczej liczone w latach, a nie dekadach – jak sugerowali krytycy, którzy zaczęli wieścić w pierwszych dniach zatrucia Odry całkowitą śmierć rzeki. Sytuacja powinna się szybko poprawić, gdy temperatury spadną i pojawią się deszcze.

Poprawić system

Teza z algami jest tym bardziej prawdopodobna, że tłumaczy również wzrost obecności tlenu w rzece. Te parametry brzmiały najbardziej kuriozalnie dla laików. Oto bowiem wychodziło na to, że woda jest natleniona, ale ryby się duszą. Jednak śmierć ryb związana była z toksynami, a nie zjawiskiem tzw. przyduchy, która dość często zdarza się w naszym kraju w miesiącach letnich i przy niskich stanach wody. Co więcej, najprawdopodobniej nie ma to również związku ze zrzutami i jakiejś trującej substancji. Oczywiście zasolenie wód to wynik działalności człowieka, ale najprawdopodobniej do Odry w tym roku nie zrzucono nadzwyczajnych ilości ścieków. W związku z brakiem opadów wystarczyła ta ilość, która była spuszczana rokrocznie. To jednak nadal jest hipotezą, którą naukowcy będą musieli sprawdzić. 

Zmiana podejścia do trucicieli

Z pewnością należy się przyglądać zjawisku. Kryzys może spowodować, że rząd na serio zacznie się zajmować kwestią monitoringu rzek. Minister klimatu i środowiska zapowiedziała już przeznaczenie na ten cel 250 mln zł. Za te pieniądze ma być stworzony system stałego nadzoru. To ważne o tyle, że w szybkim czasie byłyby dostarczane dane. W czasie kryzysu na Odrze problemem była również dość duża liczba fake newsów, które siały panikę. Stworzono narrację o drugim Czarnobylu. Pisano o psach, które zatruły się wodą z rzeki. Na forach pojawiały się wpisy domniemanych mieszkańców dorzecza Odry, którzy donosili o znikaniu ptaków. Inną sprawą jest to, że katastrofa stała się też okazją do tropienia przestępców środowiskowych. W minionym tygodniu Wody Polskie pochwaliły się wstępnymi wynikami inwentaryzacji miejsc zrzutów ścieków do wody. Z danych przytoczonych przez „Rzeczpospolitą” wynika, że Odra jest zanieczyszczana regularnie. Kontrolę prowadzi się w całej Polsce i obejmuje ona wyloty odprowadzające ścieki i wody opadowe do rzek. Według gazety, w skali kraju kontrolerzy ustalili do tej pory 17 tys. urządzeń, które nie miały uregulowanego stanu formalnoprawnego lub nieznany był ich właściciel. „W samym dorzeczu Odry naliczono ich aż 5816 – kontrole na razie potwierdziły, że tylko na 3,5 tys. wydano pozwolenia. Do dziś stwierdzono, że 282 wyloty są nielegalne. Pierwsze 57 spraw trafiło już na policję, z czego 20 dotyczy właśnie Odry” – podaje dziennik. Zapowiadają się więc trudne czasy dla trucicieli. I dobrze, bo na to już najwyższa pora.

  • 10 najdłuższych rzek w Polsce
    Nasz kraj ma bardzo małe zasoby wody. Czasem porównuje się nas pod tym względem do leżącego w Afryce Egiptu. Ale mamy spektakularne rzeki.
  • Wisła
  • To bezapelacyjnie królowa polskich rzek. Ma 1047 km długości. Jej dorzecze liczy 194 tys. km kw. Przepływa przez stolicę Polski i stolice aż pięciu województw. Wpływa do Bałtyku.
  • Odra
  • Ma długość 854,3 km, z czego 742 km w Polsce (dawniej miała ponad 1000 km długości, ale w wyniku regulacji skrócono ją). Powierzchnia jej dorzecza obejmuje 118 861 km kw., z czego 106 056 km kw. w Polsce.
  • Warta
  • Tylko o niespełna 50 km ustępuje drugiej na liście Odrze (808 km). Źródła Warty znajdują się na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej w Kromołowie. Jest obok Wisły wymieniona w naszym hymnie.
  • Bug
  • Ma 772 km długości. Zdaniem wielu jest najpiękniejszą polską rzeką z uwagi na rozlewiska, które tworzy i które są rajem dla ptaków. Mimo że czwarty pod względem długości, jest tylko dopływem Narwi.
  • Narew
  • Jej długość wynosi 484 km, a źródło znajduje się na Białorusi. To jedyna w Europie i jedna z kilku na świecie rzek anastomozujących, czyli płynących wieloma korytami jednocześnie.
  • San
  • Ma długość 457 km. Jego źródło znajduje się na Ukrainie. Uchodzi do Wisły w okolicach Sandomierza. W tym roku San ma rekordowo mało wody, co jest wynikiem suszy. Na Sanie znajduje się słynny Zalew Soliński.
  • Noteć
  • Licząca niecałe 400 km jest 7. pod względem długości rzeką w Polsce. Gdyby jednak zrobić ranking w kategorii dorzecza, to zajęłaby 6. miejsce. Swoje źródła ma w województwie kujawsko-pomorskim. Uchodzi do Warty.
  • Pilica
  • Ma 319 km długości. Źródła ma na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, a uchodzi do Wisły. Przez wieki Pilica stanowiła granicę między historycznymi krainami: Małopolską, Wielkopolską i Mazowszem.
  • Wieprz
  • Niedużo krótszy od Pilicy. Źródła rzeki znajdują się na Roztoczu. Uchodzi do Wisły w okolicach Dęblina. Dorzecze rzeki to około 10 tys. km kw. Wieprz jest perełką przyrodniczą, bo biegnie przez wiele chronionych obszarów.
  • Dunajec
  • Ledwie się łapie do pierwszej 10-ki, jeśli chodzi o długość, ale z pewnością jest jedną z bardziej znanych rzek. 247-kilometrowy Dunajec jest słynny ze spływów. Jego źródła znajdują się na Słowacji. Uchodzi do Wisły.

FLASH przyrodniczy

Polskie uniwersytety słabe jak zawsze

Wśród tysiąca najlepszych uczelni na świecie znalazło się 11 polskich. Najwyżej w rankingu są Uniwersytet Jagielloński w Krakowie i Uniwersytet Warszawski – znalazły się w piątej setce. Tak wynika z opublikowanej Listy Szanghajskiej – Academic Ranking of World Universities (ARWU). Najlepszą uczelnią świata, już tradycyjnie, został ogłoszony amerykański Harvard. Na drugim miejscu w zestawieniu znalazł się Stanford. Trzecie miejsce wywalczył amerykański Massachusetts Institute of Technology (MIT).

Ugaszono Czeską Szwajcarię

Blisko trzy tygodnie trwał pożar Czeskiej Szwajcarii. Ogień oficjalnie ugaszono 16 sierpnia. Nadal jednak na terenie znajdują się zarzewia pożarów. Szczególnym problemem są torfowiska, które wciąż się tlą. Na pomoc strażnikom z Czech pojechali strażnicy parków narodowych znajdujących się na terenie Dolnego Śląska. Mają oni za zadanie stałe monitorowanie terenu czeskiego parku narodowego. Na razie wiadomo, że pożar pochłonął co najmniej tysiąc hektarów lasu.

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze