Kogo szukacie?

Zanim jednak przejdziemy do odpowiedzi, warto zatrzymać się nad pytaniami. A te są rzeczywiście ważne. Tytułowy Gunnar zauważa, że życie, choć przepełnione przedmiotami, dobrami materialnymi, a także kochającymi go ludźmi, jest... puste. Symboliczny jest obraz, gdy staje on przed pełną lodówką i wyznaje, że jadłby cokolwiek, byle tylko zapełnić pustkę, która jest w nim. Ale wokół niego nie ma nic takiego. Dni więc mijają, on sam z rosnącą niechęcią spogląda na przyjaciół i stawia sobie pytanie o sens, cel swojego życia, o to, jak osiągnąć spełnienie i szczęście. I wtedy przyjaciel wysyła mu zdjęcia mnichów koptyjskich, którzy emanują szczęściem. Szczęściem i spełnieniem, którego zarówno
[pozostało do przeczytania 65% tekstu]
Dostęp do artykułów: