Hołownia, czyli jak to się robi

Dodano: 17/08/2022 - Nr 33 z 17 sierpnia 2022

Opinie [Kilka słów o hodowli politycznych wunderkindów]

Powstają zawsze wtedy, gdy należy komuś przeszkodzić, komuś zabrać kilkanaście procent poparcia. Wunderkindy polskiej polityki – użyteczni gówniarze do mokrej, politycznej roboty.

Skąd oni ich biorą? Aby zrozumieć fenomen, o którym zaraz napiszę, muszę sobie nieco uprościć rzeczywistość. Oto wyobraziłem sobie, że istnieje stolarnia politycznego mistrza Gepetto, w której dawni esbecy (wojskowi i cywilni) pracowicie strugają z marchewki kolejnych kandydatów na kompradorskie polityczne wunderwaffe. Potem po kolei wyskakują – jak z głowy ziemniaczanego Zeusa – i tworzą ugrupowania, które zanim jeszcze przeciętny konsument schabowego o nich usłyszy, już mają po kilkanaście procent wyborczego poparcia. 

Takich marchewkowych herosów wystrugano już w Polsce, po Okrągłym Stole, co najmniej kilkunastu. Ich standardowy los jest bardzo podobny. Wyskakują z wielką pompą, media okadzają ich z pracowitym wysiłkiem propagandowych żuków gnojarzy, kobiety są

     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze