O pożytkach z Europy

Dodano: 02/04/2013 - Nr 14 z 3 kwietnia 2013

W ogóle gdyby tak zrobić bilans naszych zysków i strat wywołanych wejściem do Unii, wynik byłby zastanawiający – owszem, dostaliśmy kupę pieniędzy, ale tylko w niewielkim stopniu zasiliły one naszą gospodarkę. Nikt nie policzył, jaka część kwot przeznaczonych na autostrady i stadiony zmaterializowała się w prywatnych kieszeniach. Ile obciążył nas wkład własny? Ile forsy wyprowadziły z powrotem na Zachód standardy unijne w ekologii? Jaki procent kasy wrócił z powrotem do głównego płatnika – Niemiec? Podejrzewam, że kłopoty krajów Południa polegały na tym, że podobne pieniążki nie dość szybko chciały wracać. Rolnikom, owszem, kapnęło z dopłat bezpośrednich, ale wolę nie myśleć, jak polska wieś mogłaby się rozwijać bez barier celnych, podbijając Europę konkurencyjnymi cenami i zdrową żywnością. Przyszłym historykom pozostawiam zrobienie bilansu w sferze demografii. Emigracja dounijna, w połączeniu ze zmniejszeniem dzietności, już dziś tworzy wyrwę porównywalną z wojną światową. Tyle że
     
39%
pozostało do przeczytania: 61%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze