Zajączki nasze kochane

W świecie rządzącym się logiką i sprawiedliwością nie tylko nie byłoby żadnych premii, ale odpowiedzialni z własnej kieszeni zapłaciliby za straty. Kontrakt nie przewiduje takiej ewentualności? No to niech płaci ten, kto te umowy podpisał – czyli „Miro” Drzewiecki, może być w futrach żony. Ale to już niewykonalne. Nie ma ministra, nie ma odpowiedzialnego! No to niech odpowiada ten, kto postawił go na ministerialnym stanowisku. Jednak to zakrawałoby na zbrodnię Obrazy Majestatu.

Tymczasem dla reszty społeczeństwa końcówka Wielkiego Postu wcale nie oznacza kresu wyrzeczeń. Coraz więcej obywateli zrywa się z koszmarnego snu, w którym galopują do najbliższego bankomatu, wtykają swoją kartę w otwór i waląc w obudowę, wołają „Dawaj pieniądze!”. Na co bankomat odpowiada: „A skąd mam, kurde, wziąć?”.

Wreszcie wychodzi na jaw, jaką zieloną wyspę miał na myśli w swoich obietnicach pan premier – Cypr! Swoją drogą, to chyba pierwszy przypadek w historii, żeby zbankrutowała pralnia pieniędzy.

Ale takie są skutki wchodzenia do Unii i rezygnacji z narodowej waluty.

Władza znalazła połowiczne rozwiązanie, zamykając banki, próbowała przerzucić koszty na barki społeczeństwa, wprowadzając podatek od lokat. U nas, po doświadczeniach wymiany pieniędzy za Bieruta i daniny wymyślonej za późnego Gierka, przeszłoby to bez trudu. Na Cyprze za projektem nie ośmieliła się głosować żadna partia, mimo pistoletu przystawionego do głowy przez Brukselę. Co będzie dalej? Do tej pory wyspiarskie państwo było półkolonią rosyjskich oligarchów, teraz pewnie będzie musiało dołączyć na ochotnika do Wspólnoty Niepodległych Państw.

Chociaż, czy na pewno? Nawet społeczeństwo zwyczajowo potulnej Bułgarii, wzburzone galopującymi cenami energii, zagrało Putinowi na nosie, wychodząc na ulice i obalając promoskiewską władzę. U nas na razie „oburzonych” starcza na salę BHP w stoczni-skansenie.

Ciekawe, co jeszcze musi zrobić naszym lemingom...
[pozostało do przeczytania 3% tekstu]
Dostęp do artykułów: