Zajączki nasze kochane

W świecie rządzącym się logiką i sprawiedliwością nie tylko nie byłoby żadnych premii, ale odpowiedzialni z własnej kieszeni zapłaciliby za straty. Kontrakt nie przewiduje takiej ewentualności? No to niech płaci ten, kto te umowy podpisał – czyli „Miro” Drzewiecki, może być w futrach żony. Ale to już niewykonalne. Nie ma ministra, nie ma odpowiedzialnego! No to niech odpowiada ten, kto postawił go na ministerialnym stanowisku. Jednak to zakrawałoby na zbrodnię Obrazy Majestatu. Tymczasem dla reszty społeczeństwa końcówka Wielkiego Postu wcale nie oznacza kresu wyrzeczeń. Coraz więcej obywateli zrywa się z koszmarnego snu, w którym galopują do najbliższego bankomatu, wtykają swoją kartę w otwór i waląc w obudowę, wołają „Dawaj pieniądze!”. Na co bankomat odpowiada: „A skąd mam, kurde, wziąć?”. Wreszcie wychodzi na jaw, jaką zieloną wyspę miał na myśli w swoich obietnicach pan premier – Cypr! Swoją drogą, to chyba pierwszy przypadek w historii, żeby zbankrutowała pralnia pieniędzy. Ale
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze