Jak Tusk zastrasza policjantów

Dodano: 20/03/2013 - Nr 12 z 20 marca 2013

Jego zdaniem sprawa ta może być dla premiera poważnym błędem wizerunkowym. Tusk odżegnywał się od tego, że w jakikolwiek sposób wpływa na sprawę Piotra Staruchowicza, który spędził w areszcie 8 miesięcy. Mimo że – pisały o tym zgodnie „Gazeta Polska”, „Newsweek”, „Polityka” i „Wprost” – nie ma żadnych wiarygodnych dowodów jego winy. – Tymczasem teraz premier zademonstrował swoje osobiste zaangażowanie w sprawę – mówi Wiśniewski. – Za rządów PO mamy do czynienia z prywatyzacją państwa. W tym przypadku władca postanowił także użyć go do prywatnych porachunków z człowiekiem, który zbuntował kibiców przeciwko rządowi, także tych, dla których polityka była obojętna – komentuje Ryszard Czarnecki, eurodeputowany PiS.Niewybaczalny błąd naczelnika: zachował się zgodnie z prawem Osławiony stołeczny wydział do spraw zwalczania przestępczości pseudokibiców powstał w 2010 r. na fali wojny rządu z kibicami. Jego naczelnikiem został młody policjant, podinspektor Radosław Ścibiorek.
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze