Prokuratura spełniła życzenie Miedwiediewa

Jak wynika z treści dokumentów (można się z nimi zapoznać w najnowszym wydaniu miesięcznika „Nowe Państwo”), najlepsi polscy eksperci światowej sławy już kilka godzin po tragedii czekali w pełnej gotowości, by rząd i prokuratura wyraziły zgodę na ich wyjazd do Smoleńska. Wśród naukowców zgłaszających gotowość do wyjazdu byli m.in. antropologowie i genetycy z prof. Barbarą Świątek, krajowym konsultantem w dziedzinie medycyny sądowej, na czele. Specjaliści ci kilkakrotnie zwracali się telefonicznie do Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, by umożliwiono im uczestniczenie w badaniu zwłok ofiar katastrofy. Z niewytłumaczalnych powodów rząd i prokuratura nie życzyły jednak sobie, by zjawili się oni na miejscu tragedii.

W efekcie grupę lekarzy sądowych (ale nie tych, którzy zgłaszali się wcześniej) udało się zorganizować dopiero 12 kwietnia, co przekreśliło szansę na współuczestnictwo polskich ekspertów w sekcjach zwłok. Jak informował w lipcu 2010 r. portal Tvp.info, ekipa wysłana dwa dni po katastrofie przybyła, gdy Rosjanie przeprowadzili już obdukcje.

Ramię w ramię z minister Kopacz

29 kwietnia 2010 r. w Sejmie minister zdrowia Ewa Kopacz mówiła: „Z wielką uwagą obserwowałam pracę naszych patomorfologów przez pierwsze godziny. Pierwsze godziny nie były łatwe i to państwo musicie wiedzieć. Przez moment nasi polscy lekarze byli traktowani jako obserwatorzy tego, co się dzieje. To trwało może kilkanaście minut, a potem, kiedy założyli fartuchy i stanęli do pracy razem z lekarzami rosyjskimi, nie musieli do siebie nic mówić”.

Słowa szefowej resortu zdrowia okazały się kłamstwem. W lipcu 2010 r. płk Zbigniew Rzepa z prokuratury wojskowej ujawnił w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”, że w sekcjach zwłok ofiar katastrofy nie uczestniczyli ani polscy śledczy, ani patomorfolodzy. Potwierdził to Andrzej Seremet, który 27 lipca na konferencji prasowej przyznał, że polscy prokuratorzy nie brali udziału w żadnej obdukcji...
[pozostało do przeczytania 73% tekstu]
Dostęp do artykułów: