27 lutego 2013

Dodano: 26/02/2013 - Nr 9 z 27 lutego 2013

Nina Drzewiecka, żona „Mira”, złapana została na kradzieży futer w USA. Cóż, podobne historie zdarzały się sowieckim damom w historii nie raz. Była już nawet jedna taka Nina. W 1956 r. światem wstrząsnął skandal, kiedy sowiecka dyskobolka Nina Ponomariowa, mistrzyni olimpijska, została złapana w londyńskim sklepie na kradzieży... pięciu kapeluszy. Media w PRL zatrzęsły się z oburzenia: prowokacja! Feliks Konarski, zwany Ref-Renem, autor „Czerwonych maków”, napisał wówczas na emigracji wiersz – mowę obrończą, dowodząc, że dyskobolka nie miała pojęcia, że robi coś złego. Bo wcześniej „Widziała naocznie Jak wielki bat’ko Stalin Skradł półwysep KarelskiZ wędził Rygę i Tallin... A potem z tą złodziejską Logiką nieomylną, W ubogim polskim sklepieP odwędził Lwów i Wilno! To chyba znacznie więcej, Niż tych pięć kapeluszy... A krzyku nikt nie narobił, A nikt palcem nie ruszył”. Obrona naszej Niny mogłaby być podobna: skąd, jako żona ministra z PO, miała wiedzieć, że kraść to coś złego?! Czy to
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze