Mała rzecz o bezdenności

Dodano: 29/06/2022 - Nr 26 z 29 czerwca 2022

Opinie [O tych, którzy przebiją każde dno]

Przyznam, że opis pewnych wydarzeń w polskiej polityce nie będzie pełny, jeśli do słownika politologów i wszelkich speców zajmujących się analizami, nie wpiszemy nowego terminu: bezdenność.

Z naukowego punktu widzenia bezdenność to stan, w którym inne metody opisu stają się bezradne. Często bowiem używamy (nadużywamy) słów: skandal, kompromitacja, wygłup czy bezwstyd i odnosimy wrażenie, że jednak nie oddają one istoty pewnego zjawiska, które poczęło się plenić w polskim światku politycznym, choć niestety nie jest to fenomen odległy od stale nurzających się w fekaliach zdarzeń zagranicznych. Retorycznie ten i ów zawoła: są jakieś granice kompromitacji! To już przechodzi wszelkie pojęcie! Błąd, każde z tych zdań zakłada bowiem, że istnieje dno, poziom, pod którym nie da się już zapukać. Jednocześnie, po takich diagnozach, dzieje się coś, co sprawia, że słyszymy gromkie pukanie spod ugruntowanego już przecież i wysondowanego mułu i wodorostów. Istnieje zatem

     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze