Nienawiść, którą określamy miłością

Nienawiścią od jakiegoś czasu jest niemal wszystko, co może komuś sprawić przykrość. Nienawidzi się zatem człowieka, gdy przypomina mu się, że to, co robi, jest złe, szkodliwe i niemoralne. Nienawiścią jest polemizowanie z tezą, że wszystko, co wybieram lub co robię, jest dobre tylko dlatego, że jest moim działaniem. I wreszcie nienawidzi człowieka każdy, kto mówi, że dobro i zło są obiektywne i że czasem nawet przyjemne – na krótką metę – działania są grzeszne. Miłość w tym nowym słowniku oznacza zaś akceptację każdego wyboru, uznanie, że wszystko, czego chcemy, jest dobre i autentyczne, i że złe jest zakazywanie czy ocenianie pewnych działań.

Takie myślenie staje się coraz bardziej powszechne. Ale żeby dostrzec, jak jest absurdalne, wystarczy przeprowadzić prosty myślowy eksperyment. Do lekarza przychodzi pacjent z zaawansowanym rakiem płuc. A lekarz przekonuje go – byle tylko nie zrobić mu przykrości – że wszystko jest w porządku, że w istocie to tylko przeziębienie, które za chwilę przejdzie, i że spokojnie może palić dalej paczkę papierosów bez filtra. Wszystko to oczywiście, aby nie zakłócić dobrego samopoczucia pacjenta. Czy rzeczywiście uznalibyśmy takiego lekarza za kochającego ludzi? A może byłby on uznany za nienawistnika, któremu powinniśmy zakazać wykonywania tego zawodu? Czy lekarz (idąc dalej tym tropem), który ostrzega przed nadwagą, jest chory z nienawiści do grubasów, czy może jest zatroskany o nasz (bo ja też do tej grupy się zaliczam) stan zdrowia? I wreszcie – jak ocenilibyśmy rodziców, którzy pozwalają dzieciom na wszystko? „Chcesz włożyć łapkę do kontaktu? Ależ cudownie, syneczku, zrób to. Masz ochotę skoczyć do stawu na główkę? Jaki świetny pomysł, córeczko. Masz ochotę skopać kolegę? Tylko ostrożnie, żebyś się nie spocił”. Czy to rzeczywiście byłaby miłość, czy może zakamuflowana nienawiść, która doprowadzić może tylko do złych rzeczy? I dokładnie tak samo jest w świecie. Nienawidzi nas nie ten, kto stawia przed nami wymagania,...
[pozostało do przeczytania 42% tekstu]
Dostęp do artykułów: