Sejm nie dla katolików

Jazgot, jaki podniósł się w mainstreamie po tym, jak 46 posłów PO zdecydowało się zagłosować nie tak, jak chciały tego media i premier Donald Tusk, ale w zgodzie z własnym sumieniem i deklarowaną publicznie wiarą, nie pozostawia wątpliwości, że – zdaniem części autorytetów – dla wierzących i poważnie traktujących swoją wiarę katolików (ale także zielonoświątkowców czy konserwatywnych luteranów) nie ma i nie może być miejsca w polskiej polityce. Deklaracje można jeszcze znieść, ale gdy jakiś poseł decyduje się zagłosować zgodnie z tym, w co wierzy, wtedy nie może być dla niego litości. Trzeba go medialnie zmieszać z błotem, wezwać do dymisji (akurat tym zajął się w przypadku Jarosława Gowina
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: