Przegapione

Zniknęła też jakoś informacja, że jednak prokuratura nie znalazła żadnych procesowych dowodów „zacierania śladów” w domu Barbary Blidy. O prokuraturę mniejsza, faktem jest, że prokuratury generalnie zajmują się u nas umarzaniem, i na wszelki wypadek są w tym bardzo – że tak powiem – ekumeniczne; nigdy nie wiadomo, czy się władza nie zmieni, a co umorzone, tego się czepiać nie będą. Ale ciekawe jest, w jaki sposób poinformowała o tym „Gazeta Wyborcza”, która o tym rzekomym „zacieraniu” łgała latami, ile wlazło. Otóż frazą: ślady w domu Blidy zatarte! Pomyśleć, że to ta sama banda tak się natrząsała, jaka to „logika Ziobry”, że brak dowodów oznacza, iż zostały one zniszczone. Nie stwierdzono zacierania śladów, a więc znaczy się, zostały zatarte. Słonie – jak wiadomo – najskuteczniej ukrywają się w jarzębinie, czego najlepszym dowodem jest fakt, że nikt nigdy słonia w jarzębinie nie znalazł.

Ciekawa sprawa, nawiasem, kto wyliczy, ile pieniędzy nabrał pan Kalisz i dwie sejmowe komisje, które od trzech lat mozolnie szukają haków na PiS i coraz bardziej widać, że nie znalazły? Mym skromnym zdaniem, dobrych paręnaście baniek na te bezowocne śledztwa poszło. No, ale co to jest paręnaście milionów dla władzy, która lekkim gestem obiecuje wszystkim pierwszakom laptopy – za skromny miliard…

Cichutko przemknęła przez specjalistyczne serwisy informacja o ukaraniu przez Komisję Nadzoru Finansowego wydawcy tygodnika „Wprost” stutysięczną grzywną za podawanie fałszywych danych o finansach spółki. Jednocześnie trwa, na żądanie „Polityki” i „Newsweeka”, audyt Związku Kontroli Dystrybucji Prasy sprawdzający, o ile zawyżał „Wprost” dane o sprzedaży (bo w ogóle że je „poprawiał”, to już się nawet przyznał). Nie żebym się dziwił – nowy wydawca, nowy redaktor naczelny, nowa linia polityczna, nowi felietoniści, więc i nowa wiarygodność. Wprost oczywiste.

www.rafalziemkiewicz.salon24.pl
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: