Mario, Barack i zero Donka

Dodano: 29/01/2013 - Nr 5 z 30 stycznia 2013

Euroniebo dla Mario W przypadku USA są tam tacy, co trzymają się mocno. Choćby zawsze potężny tygodnik „Time”. W ostatnim jego numerze następuje istna medialna beatyfikacja Włocha Mario Draghi, od niedawna szefa Europejskiego Banku Centralnego z siedzibą we Frankfurcie nad Menem. Bankowiec z Italii z półbolesnym uśmiechem i wzrokiem wpatrzonym w niejasną przyszłość jest według „Time’a” niczym dzielny szeryf z XIX w. Dowiadujemy się – zupełnie jak w rycerskim eposie z czasów średniowiecza – że „walka Mario Draghi o uratowanie euro i snu o zjednoczonej Europie właśnie się rozpoczęła”... Słodkie to. Jak dalej ten kult jednostki będzie się rozwijał, to Draghi za życia pójdzie do euronieba. Ja tam już wolę stary, tradycyjny czyściec („nobody is perfect”), który w moim przypadku sporo potrwa. Ale dla Włocha nawet euroniebo może być za mało. Skoro amerykański tygodnik pisze o nim, że w zeszłym roku uratował światową gospodarkę? To może pomaszeruje wprost do jakiegoś
     
31%
pozostało do przeczytania: 69%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze