Ostatni walc na Titanicu

Ekonomiści Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) Olivier Blanchard i Daniel Leigh ostrzegają w opublikowanym 3 stycznia raporcie, że podjęte w następstwie kryzysu radykalne cięcia wydatków mają znacznie gorszy wpływ na wzrost gospodarczy w strefie euro, niż pierwotnie sądzono. Polityka konsolidacji budżetowej, narzucona Grecji, Hiszpanii, Irlandii oraz Portugalii przez tzw. trójkę kredytodawców (MFW, Europejski Bank Centralny i Unia Europejska) pod egidą Berlina wpędziła te kraje w jeszcze głębszy kryzys.

Widmo drugiej Japonii

Europie grozi stracone dziesięciolecie, na wzór tego, które spotkało Japonię na przełomie lat 80. i 90. ub. wieku, kiedy po pęknięciu bańki na rynku nieruchomości boom gospodarczy ustąpił miejsca kryzysowi. Kraj wpadł w spiralę długów, a rząd w Tokio, chcąc go z niej wydobyć, tylko pogorszył sytuację, pompując pieniądze w gospodarkę i ratując upadające banki. Japonia na ponad 10 lat ugrzęzła w głębokiej recesji, której skutki są odczuwalne do dziś. Brzmi znajomo? Unia Europejska zdecydowała się na podobny krok, zmuszając bankrutujące kraje południa Europy do wyrzeczeń w postaci cięć budżetowych i fiskalnego rygoru w zamian za udzielaną pomoc finansową. W wyniku tych działań europejski Titanic powoli tonie, bezrobocie dramatycznie rośnie, a końca kryzysu nie widać. Nawet najwięksi optymiści wśród ekonomistów nie wierzą już, że da się go szybko zażegnać.

Od końca lat 80. MFW to główna siła napędowa polityki oszczędnościowej. Cięcia, cięcia i jeszcze raz cięcia – oto credo największego międzynarodowego kredytodawcy. W zamian za udzielone kredyty MFW narzucał bankrutującym krajom rygorystyczne programy oszczędnościowe i domagał się cięć, zwłaszcza w dziedzinie służby zdrowia, systemie płac i emerytur. Od chwili wybuchu kryzysu w strefie euro MFW naciskał na zadłużone Grecję, Hiszpanię, Portugalię i Irlandię, by dokonały cięć oraz strukturalnych reform.

Rezultatem jest...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: