SZOPKA POLSKA 2012

Tylko kto to puści? W publicznej w 2010 r. spasowałem, w roku narodowej tragedii nie było nastroju na żarty, zresztą, można powiedzieć, był to „pas obustronny”. W następnym roku TVP już niczego nie proponowała, czyżby z góry wiedziała, co napiszę? W tym roku wymsknęło się jednemu z dyrektorów, że ma na rozrywkę w sylwestra ledwie 60 tys. zł. Usłyszał to mój znajomy i spytał mnie, czy za taką kwotę mogę...? Odparłem po dłuższej kalkulacji: – Jeśli napiszę za darmo i zamiast lalek wystąpi czwórka aktorów w żywym planie, a polityków weźmie się ze zdjęć dokumentalnych, to może by się udało... Powtórzył na Woronicza i natychmiast okazało się, że i takiej kwoty nie ma. Nie oszukujmy się, nie daliby mi zrobić, nawet gdybym dopłacał!
Przeto pożyczmy sobie melodię od kultowej pieśni Jacka Kleyffa „Telewizja”:

W telewizji nie pokażą,
nie nakręcą, fakt to znany,
no bo mogłoby to spłoszyć,
tych co dają na reklamy.
Usia siusia, love parada!
Sprawa misji wszystkim zwisa,
teleserial, teleturniej,
cała kasa zaś dla Lisa.

Ale załóżmy, gdyby prezes Juliusz Braun zwariował, a na jego miejsce przyszedł Grzegorz Braun i pogonił całe bractwo, zamiast pieśni „Filling” można by śpiewać: „Brauning, ten dobry brauning”.
Choć jeszcze lepszy byłby powstańczy „Pałacyk Michla...”

Pałacyk Brauna – Woronicza
wymiećmy stamtąd ducha Iljicza,
gdy na lemingi są brauningi...
Prysną chłopaki odziane w stringi...

No więc, gdyby znalazła się kasa i ochota. Jak by miała taka szopka wyglądać?
Dla oszczędności w roli konferansjerów obsadziłbym siebie i reżysera Antoniego Krauzego w przebraniu Dziadów Proszalnych zbierających wdowie grosze na film o Smoleńsku, na melodię ballady żebraczej Pawła Piekarczyka:

Dajcie po groszu, co łaska,
a może zbierze się kaska…

Przebijając ją czasami inną śpiewką na melodię „Kiedyśmy wracali z Berlina”:

...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: