Warszawska Opera Kameralna rozpaliła przestworza. Co ludzkie, a co boskie

Dodano: 08/12/2021 - Nr 49 z 8 grudnia 2021

KULTURA [OPERA]

Reżyseria i choreografia Dedy Cristiny Colonny i kierownictwo muzyczne Benjamina Bayla to gwarant sukcesu. Przewidziała to Alicja Węgorzewska, zapraszając twórców na scenę Warszawskiej Opery Kameralnej. Po genialnej „Armidzie” przyszedł czas na francuską opowieść „Castor et Pollux” Jeana Phillippe’a Rameau. To czarujący spektakl o tym, że niebo jest tam, gdzie jest miłość, a strzały Amora nie tracą mocy nawet po śmierci.

To opera nie tylko śpiewu i muzyki, lecz także ruchu. Znakomita choreografia wspaniale współgra z fabułą i ubogaca ją, brawurowy chór hipnotyzuje, świadomie tworzona scenografia prowadzi nas w świat, gdzie ogień piekielny wypowiada wojnę gromowi Jowisza, a w niebie kuszą zrelaksowane kobiety. „Castor et Pollux” to opowieść umiejscowiona w zaświatach, bo przecież siła Amora sprawia, że nawet po śmierci prześladuje strzałami…

„Castor et Pollux” został stworzony w pierwszej połowie XVIII wieku i odnosi się do mitologii greckiej, za

     
36%
pozostało do przeczytania: 64%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze