Obrona Zbaraża

Dodano: 01/12/2021 - Nr 48 z 1 grudnia 2021

Felieton [Wrzutka]

Obecna obrona polskiej granicy zwróciła moją uwagę na znamienny fakt – jak często w naszej historii (i mitologii) do roli symboli urastają bohaterskie obrony, a jak rzadko zwycięskie szturmy. Tych pierwszych jest mnóstwo – od obrony Głogowa, przez obronę Zbaraża i Częstochowy, po odpieranie ataków na Lwów czy po wielokroć na Warszawę. Sytuacji odwrotnych jest znacznie mniej, nasze dwa największe sukcesy załatwiliśmy drogą negocjacji.

Malbork w wojnie trzynastoletniej po prostu wykupiliśmy od husyckiej załogi, a klucze Moskwy przynieśli nam w 1610 roku sami bojarzy, ofiarując „Czapkę Monomacha” królewiczowi Władysławowi. Także Kijów w 1920 roku zajęliśmy praktycznie bez walki. Oczywiście mamy w dorobku zdobycie Monte Cassino, ale zgódźmy się – ten sukces polskiego żołnierza poszedł na cudzy rachunek. Oczywiście wyjaśnienie tego fenomenu jest proste, rzadko w dziejach bywaliśmy stroną agresywną i nigdy nie przychodziło nam do głowy chełpić się nieodzownym w

     
47%
pozostało do przeczytania: 53%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze