Rap utracony?

Dodano: 24/11/2021

Felieton [Krótko i na temat]

Dużo ostatnio wszędzie o rapie, w „Gazecie Polskiej” też trochę o tym ostatnio było. Kilka lat temu mogło się wydawać, że rap, jako gatunek szczery, głos ulic i blokowisk, może być zdroworozsądkową odpowiedzią na liberalne tendencje wśród celebrytów, gwiazd sceny pop czy muzyków rockowych. 

Raperzy przywracali młodym pamięć o Żołnierzach Wyklętych, wplatali w wersy Katyń i Powstanie, przyczynili się do wzrostu postaw antykomunistycznych, jakie widzieliśmy na ulicach w końcówce rządów Platformy. Ba, potrafili jak nikt wcześniej, poza samotnymi bardami prawicy (których zresztą zdarzało im się słuchać), przejechać walcem po machinie propagandowej III RP. Czasem szli w tym daleko, idąc w stronę mocnego narodowego przekazu. W co najmniej jednym przypadku (Kękę) udało się z nim przebić do autentycznej pierwszej ligi muzycznego mainstreamu. Tyle że po 2015 roku pomału wszystko zaczęło się trochę rozmywać. Niektórzy przekaz nieco złagodzili, inni zostali tam, gdzie

     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze