Sprzedać się jak Brylski

Dodano: 10/11/2021

Felieton [Lubię dinozaury]

Jest taki rysunek, na którym widać dwie postacie, z których jedna mówi do drugiej: „Pamiętaj, tę rękę wyciągaj po kasę, ale tamtej nie podawaj”. Przypomniał mi się on w kontekście hucpy, jaką reżyser Ryszard Brylski urządził z okazji premiery jego filmu „Śmierć Zygielbojma”. 

Hucpy, do której natychmiast dołączyła też część obsady (na przykład Aleksandra Popławska). Zarzucił on ministrowi Glińskiemu – człowiekowi, bez którego ten film nigdy by nie powstał, który walczył o to, żeby tak ważny temat mógł w sposób właściwy zaistnieć w przestrzeni kultury – że upolitycznił dzieło Brylskiego. Czemu? Skracając je – bo nazwisko tego polityka pojawia się w napisach końcowych, oraz dlatego, że film ten reklamuje w internecie Polska Fundacja Narodowa. Nic dobitniej nie pokazuje prawdy o „artystycznym środowisku”, którego częścią jest Brylski. Że jest to stadna, sterroryzowana wewnętrznie i tchórzliwa grupa. W której wszyscy mają myśleć to samo, a za najmniejsze

     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze