Po co „elitom” dzieci?

Dodano: 20/10/2021

Felieton [Lubię dinozaury]

Nowy film Smarzowskiego, w sposób najbardziej banalny intelektualnie i estetycznie toporny, dał pożywkę do rozprawiania o tym, że Polacy to tacy mniej kulturalni naziści, że – zarówno kiedyś, jak i dziś – jedyne, co ich interesuje, to mordowanie Żydów, palenie stodół i taplanie się w błocie albo wręcz odchodach. 

Patrząc na reakcję znaczącej części środowisk związanych z totalną opozycją, „Wyborczą” czy innymi TVN-ami, słuchając wypowiedzi kolejnych „autorytetów”, aktorów czy pisarzy – łaknęli oni tego dzieła jak kania dżdżu. Żeby na nowo móc międlić tę samą starą śpiewkę, opowiadać o tym, jak to oni wyrastają ponad polski plebs, jak to oni są lepsi, inni, pasujący bardziej do Paryża niż zatęchłej wsi podkarpackiej. Oczywiście błyskawicznie zaroiło się od analogii ze współczesnością, szczególnie z obecną sytuacją na granicy polsko-białoruskiej. Otóż mamy dziś do czynienia z tym samym koszmarem, z tą samą bezdusznością, co w czasach II wojny światowej. Jeden

     
49%
pozostało do przeczytania: 51%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze