Czarny Olek i Generał

– Won z łapami – powiedziała bez złości. – Jeszcze tu wrócę – zapowiedział. Odszedł w nowym mundurze miarowym krokiem żołnierza, skrzypiał butami. Sprawdził się w lustrze. Nieźle. Szybko zorientował się w całości. Bufet pracowniczy dobrze zaopatrzony. Co kilka dni kupował pęto lepszej kiełbasy i puszkę ryby – sajry. Raz w tygodniu rzucali baleron, czasem boczek. Papierosy zawsze były. Przy pustce w sklepach i zakupach na kartki od mydła po kaszę, cukier i tłuszcz to Kanada. Zwiedzając rozległe...
[pozostało do przeczytania 93% tekstu]
Dostęp do artykułów: