Imedżin ol de pipol

Felieton [Krótko i na temat]

Coraz częściej mogę o sobie napisać, że jestem już taki stary, by pamiętać, przeżyć lub brać udział w czymś, co wydarzyło się dawno temu. Ale jednak na tyle stary, by załapać się na fascynację Beatlesami, nie jestem. 

Gdy we wrześniu niektórzy nabożniej niż zwykle przeżywają słuchanie „Imagine” Johna Lennona, świętując 50 lat od premiery tego utworu, nie podzielę z nimi wzruszeń. Moje serce nie bije żywiej, nawet gdy słyszy, niewątpliwie inspirowany Lennonem, a nagrany już w bardziej moich czasach, „Sen o Victorii” Dżemu. Ten ostatni nie poruszał mnie nawet w 1991 roku, choć wtedy, wchodząc w świat muzyki, byłem w stanie przyswoić i pokochać prawie wszystko i resztę płyty nawet lubiłem. Riedel w życiu popełnił wiele błędów i zapłacił za to bardzo wysoką cenę, w tekście „Snu” pomylił wiktorię z wolnością (choć może to tylko symboliczny zapis błędu, w jakim po upadku PRL tkwił cały naród), ale przynajmniej nikt nie śpiewa dziś tej piosenki, trywializując

     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze