„Afryka – Warszawa: wspólna sprawa”

Felieton [Widziane z Brukseli]

Z uwagą śledzę działania opozycji. Nie wiedzieć czemu w czasie tej obserwacji przypomina mi się zawsze afrykańskie przysłowie. Oto ono: „Żaba usiłowała wyglądać na tak wielką jak słoń – i pękła”.

Cóż, trawestując znane hasło, które sam wraz z tysiącami Polaków skandowałem w stanie wojennym: „Afryka – Warszawa – wspólna sprawa”... Cyrk jest okrągły. Sejm – takoż. Opozycja wyprawia cyrk na ulicach, ale także w sejmowym okrąglaku. Pewnie państwo z opozycji nie wiedzą, że w okresie II Rzeczypospolitej sekretarzem Sejmu był jeden z najwybitniejszych polskich aforystów XX wieku – Stanisław Czosnowski. Ten literat, a jednocześnie urzędnik sejmowy, napisał kiedyś rzecz, która jakoś tak „pasi” – skoro wcześniej cytowałem powiedzenie z „czarnej Afryki” o słoniu. Oto jego słowa: „»Unikam słonia« – rzekła pchła. – »Aby mu przypadkiem nie nastąpić na odcisk. (...) Byłabym niepocieszona, gdyby z mojego powodu okulał«”… Czosnowski żył w czasach II, a nie IV RP, i niby

     
53%
pozostało do przeczytania: 47%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze