Dzieci wioski Lau-Lau. W miejscu wyrwanym dżungli

Dodano: 25/08/2021 - Nr 34 z 25 sierpnia 2021

Podróże [Amazonia]

Łatwo poczuć się tutaj niczym niechciany intruz. Człowiek szybko pojmuje, że to nie jest jego środowisko. Zdaje się odczuwać, że ktoś go obserwuje. Jakby oczy dżungli łowiły swoją ofiarę. Dobrze, że do łodzi jest tylko kilkadziesiąt kroków.

– Hej, Stefano! Stój! Gdzie ty się wybierasz o tej porze? – mój indiański przewodnik podnosi głowę znad sprzątanych po naszej kolacji garnków.

– Chciałbyś pójść się rozejrzeć – odpowiadam. Mówiąc to, ocieram z czoła pajęczą nic, którą pracowity pająk rozciągnął między wygiętymi ku ziemi liśćmi palmy. Wystarczyło odejść kilka metrów od bezpiecznego azylu brzegu rzeki, aby namacalnie poczuć, że przekraczam dżunglowy Rubikon. Od tej pory trzeba być gotowym na wszystko. Tam, na wąskiej plaży, człowiek mógł się wyprostować, poczuć delikatną bryzę od wody, spojrzeć w niebo. Tutaj między zaroślami, wielkimi pniami drzew, trudniej o każdą z tych czynności. 

Carlos patrzy, gdzie znikam. Po chwili wraca do swoich

     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze