Nieznośny ciężar klasy rządzącej

Petraeus na zakręcie

Czterogwiazdkowy generał został wprowadzony na zabezpieczoną przed podsłuchami salę w podziemiach Kapitolu, w której za zamkniętymi drzwiami miał ujawnić informacje objęte ścisłą tajemnicą. W czasie przesłuchania wejścia do sali pilnowali funkcjonariusze policji.
Członek komisji Izby Reprezentantów, Peter King, powiedział, że Petraeus przekazał informacje sprzeczne z wcześniejszymi. – Mówił, że było wiele źródeł doniesień, ale powiedział także, iż był przekonany o znaczącej roli, jaką w ataku odegrali terroryści. Nie przypominam sobie jednak, by o tym wspominał 14 września – wyznał King. Opinię publiczną zaszokowała najbardziej wiadomość, że były szef CIA, który podał się do dymisji kilka tygodni temu, nie zeznawał pod przysięgą.

Petreaus podał się do dymisji pod naciskiem FBI dwa dni po wyborach prezydenckich. Oficjalnym powodem rezygnacji był romans generała. Ale jak się okazało, informację o jego kłopotach otrzymali tydzień przed wyborami dwaj wysocy rangą republikanie: Eric Cantor i Dave Reichert. Poinformował ich o tym agent FBI, zaniepokojony, iż informacja o śledztwie przeciwko szefowi CIA mogła wyciec z FBI. Politycy jednak zniweczyli jego starania, przekazując sprawę właśnie Federalnym. Wkrótce w opałach znalazł się jednak nie Petraeus, lecz informator republikanów. Cantor pytany, dlaczego nie poinformował o skandalu swoich kolegów z partii, stwierdził wymijająco, iż była to kwestia „bezpieczeństwa narodowego”. Ta informacja – zdaniem doświadczonego dziennikarza śledczego Cliffa Kincaida – mogła zmienić bieg wyborów. – Informacje o aferze Petraeusa z dużym prawdopodobieństwem mogłyby udaremnić reelekcję Obamy – dodaje Kincaid. Bo obraz korupcji najwyższych urzędników administracji, jaki wyłania się z afery nazywanej już Benghazigate, zmusiłby wyborców do myślenia. Republikanie jednak zachowali się zupełnie inaczej, niż życzyliby sobie tego podatnicy.

Podobnie jak niemal...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: