Tusk reanimuje samego siebie

Opinie [Powrót zgranej propagandy]

W teorii wszystko miało wyglądać inaczej. W końcu wrócił sam Donald Tusk. Mesjasz, polityczny zbawiciel, polska wersja Bidena, który pokona polską wersję Trumpa. Miał z sobą przynieść europejskie standardy, sznyt i klimat. Miał być inną jakością. Tymczasem już nawet najzagorzalsi zwolennicy Tuska czują, że o żadnej nowości nie ma tu mowy, że wróciło to, co już było. Że odgrzewa im się ten sam kotlet z 2007 roku. I dokładnie taki jest cel Tuska – powtórka z historii.

Trzecia RP to kraina, w której do mistrzostwa doprowadzono wywracanie na opak znaczenia słów. W ten sposób walka o wolność słowa okazuje się walką o dominację TVN i „GW”, prowadzoną przez polityków, za których rządów doszło do najradykalniejszych interwencji w niezależność mediów. Walka o wolne sądy okazuje się walką o utrwalanie układów, nieprawidłowości i korupcji. Walka o demokrację – nieuznawaniem wyników demokratycznych wyborów. I dokładnie tak samo jest z Tuskiem.

Rozruszać

     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze