Tusk, Goebbels i TVN

Felieton [Przeszłość powróci ideą]

„Donald Tusk urósł w moich oczach, bo jawił się samą mądrością, samym wdziękiem, kimś w wymiarze męża stanu” – to oczywiście nie ja, lecz Jerzy Urban mówił Monice Jaruzelskiej (w willi ukradzionej przedwojennym właścicielom) o nowym-starym szefie PO. 

Najkrócej – towarzystwo warte siebie. Ale zaraz. Urban – wiadomo – komunista. Jaruzelska – podobnie – córka komunisty. Ale Tusk? Z opozycji, prócz mycia okien w spółdzielni „Świetlik”, mało kto go pamięta. Po 1989 roku wyrósł jako „liberał”, w końcu „król Europy” – czyli może nawet monarchista? Poznajmy ostatnie „mądrości” i „wdzięki” tego Urbanowego „męża stanu”. „Wdzięk” pierwszy: „Różnica między stanem wojennym a rządami PiS jest taka, że wtedy na sylwestra zawieszono godzinę policyjną, a teraz ją wprowadzają” – to Tusk o tym, jak w wolnej Polsce Kaczyńskiego jest gorzej niż w totalitarnej PRL Jaruzelskiego. Drugi „wdzięk”: rządzący wprowadzają „ruski ład”. Można rzec: z jakim przestajesz, takim się stajesz

     
51%
pozostało do przeczytania: 49%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze