W cieniu Kremla? Zapiski z Mołdowy

W VIP-owskim saloniku na lotnisku jest osiem gazet: pięć po rumuńsku, trzy po rosyjsku i żadnej zachodniej. Dla magazynów ilustrowanych proporcje są jednak wręcz odwrotne: jedna po rumuńsku i aż cztery po rosyjsku. Nie ma już Mołdawskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, ale Rosję tu słychać, widać i czuć. I to nie tylko w Naddniestrzu, które ogłosiło „niepodległość” i utworzyło własne, nieuznawane przez nikogo państewko, głównie dzięki rosyjskiej armii. Żołnierze z Moskwy wciąż tu stacjonują, choć zaprawiony w gierkach z sąsiadami Kreml formalnie nie uznaje Naddniestrzańskiej Republiki Mołdawskiej.

Długi cień Kremla

Naddniestrze jest bogatsze od
[pozostało do przeczytania 86% tekstu]
Dostęp do artykułów: