Goryle inne niż myślisz. Ssaki naczelne

FOT. PXFUEL.COM, CC
FOT. PXFUEL.COM, CC

ŚRODOWISKO [Wśród człekokształtnych]

„Kiedyś Andrzej Olechowski mówił, dlaczego goryl jest królem dżungli. Dlatego, że jest gorylem: ma 600 kilogramów i nikt mu nie podskoczy” – wyjaśniał niedawno Jacek Protasiewicz, odnosząc się do powrotu Donalda Tuska. Polityk rozwinął swoją myśl, nazywając Borysa Budkę orangutanem, a ten, zdaniem Protasiewicza, musi ustąpić gorylowi. No cóż… czas na tekst o ssakach naczelnych.

To jedna z moich ulubionych historyjek naukowych. Rzecz dzieje się w latach 60. XIX wieku, gdy opinię publiczną i świat nauki rozgrzewała koncepcja Karola Darwina. Był to czas wielkich sporów między kreacjonistami a ewolucjonistami, które często wychodziły poza ramy dżentelmeńskiej dysputy. Na czele dwóch zwaśnionych obozów stali naukowcy Richard Owen i Thomas Huxley. Obaj toczyli zawzięte spory. Pewnego dnia na wykład Huxleya przyszli zwolennicy Owena, by zadać pytania. „Czy goryle są bardziej spokrewnione z rodziną pana matki czy ojca?” – zapytał publicznie jeden z widzów. Riposta

     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze