Gaz jako źródło energii pozostanie w Polsce jeszcze długo. Rozmowa z min. Piotrem Naimskim

FOT. TOMASZ HAMRAT/GAZETA POLSKA
FOT. TOMASZ HAMRAT/GAZETA POLSKA

Gospodarka [Wywiad]

Nord Stream 2 to inwestycja, która podważa solidarność pomiędzy członkami UE, podważa zaufanie pomiędzy partnerami w Sojuszu Północnoatlantyckim. Oznacza w istocie oczywiste działanie rosyjskie na szkodę struktur Zachodu. Jako takie jest przez nas oprotestowane. Nie chcemy kontynuacji tego projektu. Tłumaczymy, że jest dla nas szkodliwy – mówi minister Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej. Rozmawia Maciej Pawlak

Jak bardzo negatywnie wpływa na stan bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju dokończenie przez Rosjan budowy gazociągu Nord Stream 2?

Przypomnę, że chodzi już o drugą magistralę gazową pod Morzem Bałtyckim pomiędzy Rosją a Niemcami. Inwestycje te absorbują naszą uwagę od ponad 10 lat. Traktujemy to jako pakiet projektów, bo przecież już od kilku lat funkcjonuje Nord Stream 1, a budowa równoległego gazociągu – Nord Stream 2 – właśnie się kończy. Te projekty rosyjsko-niemieckie są w takiej samej mierze polityczne, co ekonomiczne. Po wielu latach oporu rząd niemiecki kanclerz Angeli Merkel w końcu przyznał, że jest to projekt, który ma aspekty polityczne. Jest przede wszystkim strategicznym projektem politycznym rosyjsko-niemieckim, prowadzonym bez wzięcia pod uwagę głosów, interesów i protestów wielu członków UE. Nord Stream 2 jest realizowany wbrew polskim interesom, nie tylko od strony ekonomicznej, lecz także politycznej. 

Dlaczego?

Nord Stream 2 to inwestycja, która podważa solidarność pomiędzy członkami UE, podważa zaufanie pomiędzy partnerami w Sojuszu Północnoatlantyckim. Oznacza w istocie oczywiste działanie rosyjskie na szkodę struktur Zachodu. Jako takie jest przez nas oprotestowane. Nie chcemy kontynuacji tego projektu. Tłumaczymy, że jest dla nasz szkodliwy. Te głosy – nie tylko z Polski, lecz także z wielu krajów europejskich oraz ze Stanów Zjednoczonych – nie są brane pod uwagę przez Berlin i Moskwę. 

Jakie jest znaczenie tego projektu pod kątem zaopatrzenia odbiorców europejskich w gaz?

Gaz z Nord Stream 2 przeznaczony jest dla odbiorców przede wszystkim w Europie Środkowej. Ma być przesyłany dalej systemem gazociągów niemieckich, wzdłuż granicy z Polską, do Czech, a następnie z Czech – dalej na południe. Dla Polski jest to, w kontekście gospodarczym, można powiedzieć – obojętne. My realizujemy polską strategię – budujemy norwesko-duńsko-polski gazociąg Baltic Pipe, rozbudowujemy gazoport w Świnoujściu i dodatkowo uruchomimy pływający terminal gazowy w rejonie Zatoki Gdańskiej. Osiągniemy tym samym pełną niezależność zarówno źródeł, jak i kierunków dostaw gazu do Polski. Realizacja tych inwestycji przebiega zgodnie z planem i pozwoli Polsce uniezależnić się od monopolu Gazpromu. Polityczne konsekwencje rosyjsko-niemieckiego układu polityczno-gospodarczego są jednak groźne nie tylko dla Polski czy Ukrainy, lecz ostatecznie dla całej Europy.

W kontekście wspomnianego Baltic Pipe przez ponad dwa tygodnie obowiązywała dość niespodziewana decyzja duńskich władz środowiskowych o zawieszeniu prac nad tą inwestycją na jej odcinku lądowym. Ostatecznie prace na większości tego odcinka mają jednak zostać wznowione. Czy w związku z tym zagrożony jest termin oddania do użytku całej tej inwestycji, mającej przecież dostarczać rocznie po 10 mld m3 norweskiego gazu dla Polski i Danii?

Terminu oddania do użytku Baltic Pipe, czyli jesieni 2022 roku, nikt do tej pory nie podważył. Data ta jest potwierdzona przez Energinet – inwestora na duńskim odcinku tego gazociągu. Firma ostatecznie doszła do porozumienia z duńskimi władzami zajmującymi się ochroną środowiska. To chwilowe zawieszenie prac zostało cofnięte. Energinet kontynuuje tę inwestycję. W tych miejscach, gdzie zlokalizowane są siedliska zwierząt chronionych: myszy i nietoperzy, potrzebne będą dodatkowe pozwolenia ze strony duńskich władz ochrony środowiska, które określą warunki do spełnienia przez Energinet, by mógł także tam wznowić prace. Ale, powtarzam, termin uruchomienia Baltic Pipe, czyli 1 października 2022 roku, nie jest zagrożony. Pełna przepustowość gazociągu będzie osiągnięta do końca przyszłego roku, to jest w momencie, gdy wygaśnie długoterminowy kontrakt jamalski na dostawy gazu od Gazpromu. 

Rozumiem, że Pan Minister podtrzymuje wcześniejsze deklaracje, że Polska nie będzie zabiegać o przedłużenie tego kontraktu. Co się stanie z polską częścią gazociągu, który odbiera gaz z Rosji w ramach kontraktu jamalskiego? Czy będzie wykorzystywana?

Kontrakt jamalski nie będzie przedłużany. To jest oczywiste. Polski odcinek gazociągu jamalskiego jest obecnie zarządzany przez naszego operatora – Gaz-System. Znajdujemy się w procesie przejmowania polskiej części tego gazociągu jako części polskiego systemu przesyłowego. O tym, kto będzie używał tego odcinka, decyduje, w organizowanych przez siebie aukcjach, polski operator, czyli Gaz-System. To już zostało wdrożone zgodnie z przepisami obowiązującymi w UE. Jeśli firmy rosyjskie będą chciały nadal wykorzystywać Jamał do tranzytu gazu do Niemiec, będzie to oczywiście możliwe na podstawie ogólnych przepisów i po przydzieleniu przepustowości gazociągu w wyniku aukcji. 

Jak będą wyglądały dostawy gazu do naszego kraju za półtora roku, gdy z jednej strony skończy się kontrakt jamalski, a z drugiej – mają zacząć się dostawy z Baltic Pipe? Czy import błękitnego paliwa nie będzie w żaden sposób zakłócony?

Od początku 2023 roku na pewno nie będzie problemów z zastąpieniem gazu wpływającego dotąd do Polski przez granicę białoruską czy ukraińską. Istniejące i nowe wejścia do polskiego systemu przesyłowego: interkonektory, rozbudowany gazoport w Świnoujściu i uruchomiony już wówczas Baltic Pipe – zapewnią wystarczającą ilość gazu dla odbiorców w naszym kraju.

Prace przy rozbudowie gazoportu w Świnoujściu postępują zgodnie z planem. Na jakim etapie znajduje się projekt utworzenia pływającego terminala LNG w rejonie Zatoki Gdańskiej?

Projekt postawienia w Zatoce Gdańskiej pływającej jednostki regazyfikującej, czyli statku, który będzie przyjmował skroplony LNG, jest przygotowywany i prowadzony przez Gaz-System. Cała ta inwestycja będzie gotowa w 2027 roku. Jej przepustowość zostanie określona nieco później. Dostosujemy ją do rosnącego zapotrzebowania na gaz w Polsce oraz ewentualnie do potrzeb odbiorców poza naszym krajem. 

Jak to miałoby konkretnie wyglądać?

Budujemy interkonektor na granicy ze Słowacją o bardzo dużej przepustowości, który pozwoli na przesył gazu od nas na Słowację. W razie gdyby odbiorcy z tego kraju czy z Węgier chcieli otrzymywać dostawy z Polski, wówczas będziemy elastycznie reagowali przy decyzji o ostatecznej przepustowości gdańskiego FSRU (z ang. Floating Storage and Regasification Unit). Będzie to jednostka podobna do już funkcjonującej od pewnego czasu w Kłajpedzie. Przy tym elementem najtrudniejszym w tej inwestycji jest gazociąg, który będzie wyprowadzał gaz z jednostki stojącej w porcie Gdańsk do polskiego systemu przesyłowego. Okolice Gdańska to gęsto zabudowany teren, z rozmaitą różnorodną infrastrukturą. Dlatego budowa tego gazociągu i jego podłączenie do FSRU będzie najbardziej czasochłonną częścią realizacji tego projektu. 

Gaz to niskoemisyjne źródło energii, jednak nie zeroemisyjne. Czy mamy już koncepcję, jak w bardziej odległej przyszłości zastąpić gaz źródłami, które nie emitują do atmosfery żadnych szkodliwych substancji? Czy też gaz pozostanie jednak u nas na dłużej?

Gaz jest określany w Unii Europejskiej jako paliwo przejściowe. Przy czym nikt nigdy nie określił, jak długo ma trwać ten okres przejściowy. Wydaje się, że w perspektywie 30 lat pozostanie istotnym elementem polskiego miksu energetycznego. Obecnie budowane i planowane są u nas elektrownie gazowe. Będą z czasem zastępowały wygaszane elektrownie węglowe. Równocześnie muszą stanowić zabezpieczenie dla odnawialnych źródeł energii. 

Na jakiej zasadzie?

Musimy mieć pewne źródło prądu w momencie, gdy warunki pogodowe, pora roku czy dnia będą ograniczać możliwości elektrowni wiatrowych lub fotowoltaicznych. To jest oczywiste. W sytuacji, gdy odchodzimy w perspektywie 30 lat od węgla, gaz jako źródło energii pozostanie w Polsce jeszcze długo. Począwszy od 2033 roku wprowadzimy do miksu energetycznego sektor energetyki nuklearnej. W połowie lat 40. elektrownie atomowe dadzą nam około 20–25 proc. potrzebnej energii. Gaz będzie jednak nadal potrzebny. 

Kiedy i gdzie powstaną reaktory elektrowni jądrowej?

W programie rządowym, przyjętym w październiku ubiegłego roku, zapisaliśmy, że pierwszy reaktor zostanie uruchomiony w 2033 roku. A kolejnych pięć – sukcesywnie do początku lat 40. Przygotowania do budowy elektrowni jądrowej są prowadzone. Spółka „Polskie Elektrownie Jądrowe” prowadzi w tej chwili na ostatnim etapie prace nad raportem oddziaływania na środowisko przyszłej elektrowni i raportem lokalizacyjnym. Brane są pod uwagę lokalizacje na Pomorzu Gdańskim – jedna z nich zostanie ostatecznie wybrana. Równocześnie realizujemy postanowienia umowy międzyrządowej polsko-amerykańskiej o rozwoju Programu Polskiej Energetyki Jądrowej oraz cywilnego przemysłu jądrowego w Polsce.

Jakie są postanowienia umowy w tej sprawie?

Umowa przewiduje, że amerykańskie firmy Westinghouse Electric Co. i Bechtel Group Inc., wspierane finansowo przez amerykańską agencję rządową TDA, przygotują dla Polski w perspektywie roku ofertę, którą polski rząd będzie rozpatrywał. Ostateczne decyzje będą podejmowane w przyszłym roku.

Jak przebiegają polsko-czeskie pertraktacje w sprawie kopalni i elektrowni Turów?

Rozmowy z naszej strony prowadzi minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka. On ma pełne informacje w tej sprawie.

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze