Bajkowy świat przyrody. Bambinizm

FOT. PIXABAY, YOUTUBE, MAT. PRAS., WIKIPEDIA
FOT. PIXABAY, YOUTUBE, MAT. PRAS., WIKIPEDIA

ŚRODOWISKO [Opowieść o naturze]

W 1942 roku, gdy Europa pogrążona była w mrokach największej wojny w dziejach świata, w USA na ekrany kin wszedł jeden z najlepszych filmów animowanych w historii. „Bambi” wzbudził szereg kontrowersji, szczególnie wśród myśliwych, którzy krytykowali fałszywy przekaz animacji. Nie zmienia to faktu, że od tamtego o przyrodzie praktycznie nie umiemy rozmawiać bez uczuć i na chłodno.

Jeszcze kilkaset lat temu człowiek bał się przyrody. Wynikało to z prostej przyczyny. W dużej mierze czuł się wobec niej bezbronny. Dlatego systematycznie starał się oddzielać od natury. W średniowieczu granice miasta, wytyczane przez mury, były czytelną barierą między tym, co ludzkie, a tym, co dzikie. Dobrze to ujął swego czasu Gieorgij Karcow w swojej monografii o Puszczy Białowieskiej. „Pierwotny człowiek, uzbrojony w kamień lub kawałek kości, czuł się słabszy od otaczającej go przyrody i, naturalnie, bał się zwierząt. Strach ten objawiał się w obecności najsilniejszych przedstawicieli zwierząt: tura, żubra, dzika i innych. Tym niemniej konieczność obrony, a przede wszystkim to, że dzikus nie znał innego jedzenia niż mięso, innego odzienia niż skóry, zmuszał go do walki. Dzikus winien był blisko poznać zachowanie zwierzyny i uparcie rozwijać w sobie siłę, zręczność, spryt, męstwo, a zwłaszcza chytrość, żeby wyjść zwycięsko z tej walki o przetrwanie” – pisał autor. Swoją monografię Karcow ukończył w 1902 roku, gdy rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej niż dziś, a nawet ludzie z największych miast musieli być za pan brat ze światem naturalnym. Duża część społeczeństwa zajmowała się polowaniami i hodowlą zwierząt. Ludzie widzieli się raczej jako kreatorzy i właściciele przyrody, która miała im służyć, ale również bywała bardzo niebezpieczna. Widać to zresztą właśnie w różnych narracjach bajkowych, w których przyroda nierzadko odgrywa rolę czarnego charakteru. Przykładem może być oczywiście wilk, czyli zwierzę oskarżane m.in. o zjedzenie babci Czerwonego Kapturka. Ten czworonożny psowaty może się poszczycić najgorszym PR-em pośród polskich gatunków. Do tej pory wielu się go boi, a chociaż przypadki ataków na ludzi są stosunkowo rzadkie, to nadal człowiek zachowuje dystans.

Disney wchodzi do lasu

Przez wieki człowiek był w różnych opowieściach stawiany jako najmądrzejszy i najważniejszy przedstawiciel świata przyrody. Z czasem, dzięki rozwojowi technologii, człowiek zdobywał znaczną przewagę nad zwierzętami. XVIII i XIX wiek był już czasem łowców i kolekcjonowana trofeów. Ewidentnie świat przyrody znalazł się w defensywie i zaczął dramatycznie się kurczyć. Znikały niektóre gatunki, a większość groźnych zwierząt przestała być w ogóle w naszej szerokości geograficznej jakimkolwiek problemem. Stało się jasne, że w pewnym momencie wahadło narracyjne będzie musiało odwrócić się w drugą stronę. Pierwszymi jaskółkami były książki z przełomu XIX i XX wieku – „Księga Dżungli” i „Tarzan”. Obie fabuły są dość podobne. Oto mały chłopiec zostaje przyjęty do stada – w zależności od książki: wilków lub goryli – by żyć ze zwierzętami ramię w ramię, z czasem stając się łącznikiem z dwoma światami. Powieści były świeżym spojrzeniem na relacje człowiek–zwierzęta. Prawdziwym jednak przełomem było wejście w tę dyskusję kina i przełomowych w tej dziedzinie animacji. Jednym z kluczowych filmów okazał się właśnie „Bambi”. Ta niedługa animacja na zawsze zmieniła postrzeganie przyrody. Co ciekawe, przemawia ona do widzów w zasadzie jedynie obrazem. Jak policzono, nie ma w niej więcej niż 800 słów (mniej niż artykuł, który Państwo czytają). Widzimy w nim za to wyidealizowany świat przyrody, w którym mały jelonek otoczony jest wianuszkiem przyjaciół – w tym królika i skunksa. Wszystkim im oczywiście zagraża zły człowiek i myśliwy, który nie zaprzestaje wysiłków, by zabić wszystko, co się rusza. Była to przełomowa chwila w historii. Oburzyli się myśliwi, którzy zaczęli w kinie robić za czarne charaktery. Raymond Brown napisał, że film był „najgorszą zniewagą, jaką kiedykolwiek ofiarowano w jakiejkolwiek formie amerykańskim myśliwym”. Kilkadziesiąt lat później – w latach 70. – socjolodzy na świecie zaczną pisać o zjawisku bambinizmu, czyli idealistycznego postrzegania przyrody. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat zaczyna ono święcić triumfy na świecie, a chyba szczególnie w krajach wysoko rozwiniętych, w których oddzielono człowieka od zwierząt, a źródłem mięsa staje się... supermarket. Wraz z tym rozprzestrzenia się dalsze idealizowanie przyrody. Widać to świetnie w produkcjach animowanych. W dużej części z nich myśliwy to zły, niszczący człowiek, który ściga dobre, wrażliwe i piękne zwierzęta. Filmów można wymieniać wiele. „Mój brat niedźwiedź”, „Sezon na misia” (ten akurat nie ze stajni Disneya), „Gdzie jest Nemo”, „Mała syrenka”. W każdej bajce, szczególnie disneyowskiej, dostajemy podobny przekaz, którego kwintesencją staje się piosenka „Kolorowy wiatr” z „Pocahontas”. „Na lądzie – gdy rozglądasz się – lądując, \ Chcesz wszystko mieć na własność, nawet głaz, \ A ja wiem, że ten głaz ma także duszę, \ Imię ma i zaklęty w sobie czas. \ Ty myślisz, że są ludźmi tylko ludzie, \ Których ludźmi nazywać chce twój świat, \ Lecz jeśli pójdziesz tropem moich braci, \ Dowiesz się największych prawd, najświętszych prawd” – śpiewa Indianka, tłumacząc relacje ludzi i zwierząt białemu blondwłosemu kolonizatorowi. „Ulewa jest mą siostrą, strumień bratem. / A każde z żywych stworzeń to mój druh, / Jesteśmy połączonym z sobą światem, / A natura ten krąg życia wprawia w ruch. / Do chmur każde drzewo się pnie, / Skąd to wiedzieć masz, skoro ścinasz je?” – dodaje, kończąc uwagą, że można sobie zdobyć świat, ale „nie barwy, które niesie wiatr”.

Nauka za Disneyem

Za takim rozumieniem przyrody zaczyna podążać ekologia i biologia. Nurt ten w nauce zyskuje na znaczeniu i staje się nawet obowiązującym w ramach UE. Wydaje się bowiem, że strategię na rzecz bioróżnorodności UE tworzyli ludzie, którzy chcieliby łapać kolorowy wiatr. Pobrzmiewa to w wywiadach naukowców. Profesor Kazimierz Rykowski z Instytutu Badawczego Leśnictwa kilka tygodni temu zaapelował na łamach PAP Nauka, żeby doszukiwać się „czwartego wymiaru lasu”. „Przestrzeń trójwymiarowa dobrze opisuje materialność lasu, ale to nie wyczerpuje jego znaczeń. Las jest ośrodkiem życia w szerszym, niematerialnym, a więc duchowym wymiarze, i wielu przebywając w lesie dostrzega to, czuje. Świadczy o tym wielki dorobek literatury, malarstwa, muzyki. Może czwartym wymiarem lasu jest czas, jak w sztuce? Może ruch i zmienność? Problem polega na tym, że nie mamy takiej miary, by to zmierzyć. Nie znamy też pojęć” – mówił naukowiec. Wydaje się, że to żywcem wyciągnięte z kreskówki Disneya. Co ciekawe, leśnik podkreśla, że biologia… stała się nauką humanistyczną. 

Również w literaturze znajdziemy setki pozycji, które próbują opisywać „czwarte wymiary” i nadawać temu paranaukowy sens. Taką pozycją jest chociażby książka „Sekretne życie drzew” Petera Wohllebena, która mówi o tym, że drzewa ze sobą rozmawiają, opiekują się kolejnymi pokoleniami i w efekcie dostajemy wizję, że tylko trochę ustępują one społeczności ludzkiej. Po sukcesie tej książki liczba podobnych pozycji tylko na polskim rynku idzie w dziesiątki… I tak bambinizm wchodzi do obowiązującego prawa, odrzucając naukowe definicje z XIX wieku.

  • Disneyowskie zwierzęta
    Przez ostatnie 100 lat Walt Disney stworzył setki zwierzęcych kreacji. Oto subiektywny wybór jego sławnych postaci.
  • Mickey Mouse
  • „Mam tylko nadzieję, że nigdy nie stracimy z oczu jednej rzeczy – że wszystko zaczęło się od myszy” – powiedział w latach 50. Walt Disney. Myszka Miki weszła na ekrany w 1928 roku. Już w 1932 roku była tak popularna, że ktoś dopisał ją jako... kandydata w wyborach na gubernatora w Nowym Jorku.
  • Kaczor Donald
  • To bez wątpienia jedna z najpopularniejszych postaci Disneya. Kaczor został stworzony w 1934 roku i jako najbardziej rozpoznawalne animowane zwierzą z czasem stał się światową marką. Dziś znajduje się nie tylko na gumach do żucia, ale takżena wszystkich możliwych produktach.
  • Kubuś Puchatek
  • Któż nie zna tłustawego misia o małym rozumku, ubranego w czerwony kubraczek? Powstał na podstawie serii książek stworzonych przez A. A. Milne’a. Chociaż jest pluszową zabawką, to jednak nadal ma cechy zwierzęce. W stajni Disneya niezmiennie od 1961 roku.
  • Bambi
  • „Bambi. Eine Lebensgeschichte aus dem Walde” – to książka Austriaka Felixa Saltena z 1923 roku, do której prawa nabył Walt Disney. Bambi jest słodkim jelonkiem, który poznaje otaczający go świat. Animacja podbija serca widzów od 1942 roku.
  • Nemo
  • „Gdzie jest Nemo?” – animacja, która pojawiła się w 2003 roku. Głównym bohaterem jest mały błazenek, który został porwany przez nurka ze swojego naturalnego środowiska. Po produkcji błazenki stały się jednymi z najbardziej popularnych rybek akwariowych.
  • Simba
  • Postacie z „Króla Lwa” to jedne z najważniejszych zwierzęcych kreacji w historii Disneya. Lew Simba, guziec Pumba, surykatka Timon od 1994 roku cieszą dzieci i dorosłych. Ponoć prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, że płacze z powodu śmierci Mufasy (również lew).
  • Abu
  • Największy przyjaciel Alladyna. Małpka kapucynka ze skłonnościami kleptomańskimi pomaga głównemu bohaterowi kraść i unikać kłopotów. Twórcy Abu, przygotowując w 1992 roku kreskówkę, szukając pomysłów, siedzieli przed klatkami w zoo w Los Angeles.
  • Dumbo
  • Najsłynniejszy słoń cyrkowy w historii animacji. Film animowany powstał w 1941 roku. Uznaje się, że imię słonia pochodzi od słonia cyrkowe Jumbo, a pierwowzór jego matki to słynna słonica, która została powieszona za zabicie swojego tresera (w 1916 roku).
  • Koda
  • Mały niedźwiadek, który towarzyszy głównemu bohaterowi filmu „Mój brat niedźwiedź”. Sympatyczny zwierzak zadebiutował na srebrnym ekranie w 2003 roku . Film dostał nawet nominację do Oscara, ale przegrał z przebojowym „Gdzie jest Nemo?”.
  • Meeko
  • Sympatyczny szop pracz z „Pocahontas”. Jego imię nawiązuje do folkloru indiańskiego i jednej z legend, która mówi, że Meeko był kiedyś dużym niedźwiedziem i zagrażał ludziom, ale został przez bogów zmniejszony. Zostało mu jednak złośliwe usposobienie.

Flash przyrodniczy:

Czas w las

Ponad 17 tys. obiektów turystycznych Lasów Państwowych: miejsc biwakowania i kempingów, ośrodków wypoczynkowych i kwater, szlaków pieszych, rowerowych i konnych, a także parkingów, punktów widokowych i innych atrakcji we wszystkich zielonych zakątkach kraju można znaleźć w nowej odsłonie serwisu czaswlas.pl, leśnego przewodnika turystycznego. „Jedną z trzech funkcji lasów jest udostępnianie ich społeczeństwu. Nowa odsłona naszego serwisu turystycznego jest realizacją tej funkcji. Chcemy ułatwić Polakom – zamkniętym z powodu pandemii przez wiele miesięcy w domach – wyrwanie się z pełnych betonu, hałasu i smogu miast, by mogli odpocząć w bliskości przyrody korzystając z infrastruktury turystycznej, którą dla nich tworzymy” – mówi Józef Kubica, p.o. dyrektora generalnego Lasów Państwowych. 

Dzień psa

1 lipca w Polsce obchodzimy dzień psa. Inicjatywa powstała w 2007 roku z inspiracji czasopisma „Przyjaciel Pies”. Data nie jest przypadkowa, gdyż dzień ma zwrócić uwagę na problem wakacyjnego pozbywania się czworonogów. Zwierzęta często są porzucane przez właścicieli i trafiają do schronisk. Święto ma promować adopcję psów i jedocześnie uwrażliwić ludzi na los braci mniejszych.

     

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze