21 listopada 2012

Jako legenda wśród pracowników IPN krąży opowieść o zachowaniu historyka Antoniego Dudka po ukazaniu się książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka o przeszłości Lecha Wałęsy. Miał on biegać przerażony po piętrach i w histerii wykrzykiwać, że to już koniec i nas wymiotą. Z taką też wieścią wpadł do gabinetu Janusza Kurtyki. Czytam właśnie zeszłotygodniowy wpis na blogu Dudka: „Warto rozważyć i taką możliwość, że nasze dzieci i wnuki mogą się kiedyś ze sobą spotkać na rogu ulic Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego”. Za taką tezę Dudka z pewnością z IPN nie wymiotą. Za to na wymioty się po niej wszystkim uczciwym ludziom zbiera.

Zabawne są zarzuty ze strony reżimowych
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: