Przykurzona tęcza

Felieton [Krótko i na temat]

Coming out w wykonaniu Piaska to wydarzenie, które bardziej ośmiesza, niż pomaga sprawie, której miało służyć. 

Nie zamierzam w tym tekście oceniać życiowych i uczuciowych wyborów faceta, który nigdy specjalnie mnie jako wokalista nie interesował. I też nie obchodziłyby mnie one w ogóle, gdyby nie pojawiły się w mediach jako – sam w sumie nie wiem co – argument z autorytetu? Szantaż moralny? Powiedzmy sobie szczerze, że deklaracja Andrzeja Piasecznego nie ma żadnej mocy, ponieważ dla nikogo nie jest ani szokiem, ani zaskoczeniem. Być może gdyby opowiedział on o swoich tajemnicach 25 lat temu, w czasach największej popularności, faktycznie wpłynąłby na postawy polskiego społeczeństwa w sposób, o jaki mu chodzi. Wówczas wolał jednak opowiadać mediom o miłości do o wiele starszej od siebie żony, a jego przyjaciele, ze Zbigniewem Hołdysem na czele, zorganizowali nagonkę na pismo muzyczne „XL”, na łamach którego Jędrzej Kodymowski z zespołu Apteka wytknął

     
56%
pozostało do przeczytania: 44%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze