Śmierć Strajku Kobiet – największe kłamstwa Lempart

Opinie [Smutne dziedzictwo Strajku Kobiet]

Strajk Kobiet się skończył. Nie wielkim hukiem, nawet nie skowytem, lecz groteskowym cyrkiem, połączonym ze „zrobieniem dobrze” Platformie i Borysowi Budce. To więc chyba dobry moment, żeby podsumować obecność tego „ruchu” w Polskiej polityce, jego „osiągnięcia”, a zwłaszcza kłamstwa, na których był od początku oparty. Zwłaszcza że Strajk Kobiet skupił jak w soczewce większość patologii polskiej debaty publicznej.

Największe i najbardziej pierwotne kłamstwo tego ruchu tkwiło już w samej jego nazwie. „Strajk Kobiet” sugerował, że oto mamy do czynienia ze sprzeciwem ogółu kobiet, z monolitem, który zdecydował się postawić opresyjnemu patriarchatowi. Jak to wyglądało w praktyce?

Kobiety równe i równiejsze

Od początku było jasne, że Strajk Kobiet nie reprezentuje ogółu kobiet. Doszło do standardowej dla lewicy manipulacji, czyli uznania, że pewna grupa ma jednorodne potrzeby i poglądy oraz że akurat przywódczynie Strajku Kobiet

     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze