14 Listopada

W „Newsweeku” ukazał się tekst na temat Jakuba Pyżalskiego, męża pięknej pani prezes Warty Poznań. Pytany o wyroki „Pyza” odpowiedział szczerze: „Moi rodzice nie byli krezusami, nie byli sekretarzami partii, ubekami, nie mieli przełożenia na tanie kredyty, więc przemycałem papierosy. To wszystko”. Skąd na początku lat 90. miał pozwolenie na broń? „Wtedy w Poznaniu z policją można było wszystko załatwić. Każdy, kto się z nami spotykał: policjanci czy inni, chciał mieć tylko pełne bagażniki naszych fajek”. Jako człek umiarkowanie kumaty, który w latach 90. za maskotkę w Kotle na meczach Kolejorza robił i liczne zakazane mordy pamięta, na pytanie, czy jest różnica pomiędzy Kulczykiem, Krauze i Gudzowatym a pokoleniem „Pyzy” odpowiadam: zdecydowanie jest. To w porównaniu z panami z peerelowskich firm polonijnych nadzorowanych przez MSW Kiszczaka, dziś sponsorującymi nasze intelektualne salony, niebywały awans cywilizacyjny. Kto czytał powieści Sergiusza Piaseckiego wie, czym bandyta różni się od bolszewika.

Portal Gazeta.pl z okazji 11 listopada zamieścił grafikę pokazującą nowoczesny model patriotyzmu. Szło to tak: „Sprzątam po psie, płacę podatki, głosuję, oszczędzam energię, segreguję śmieci, kasuję bilety, wspieram polską kulturę”. Niby wszystko OK, tradycje romantyczna i pozywistyczna wyrzucone na śmietnik, pełen luksemburgizm. No dobra, ale jak się okaże, że taki Sakiewicz sprząta po psie i kasuje bilety, to co wtedy? Kiepsko żeśta chłopaki wymyślili, do d... ten wasz luksemburgizm. Syjoniści do Syjamu, luksemburgiści do Luksemburga – to jest prawdziwie patriotyczne hasło.

Niestety z listy patriotów zgodnie z kryteriami portalu Agory wypada Piłsudski. Jak napadł na pociąg w Bezdanach, nie miał biletu. Do tego nie sprzątał po Kasztance. Po swoim psie, który notabene nosił oryginalne imię „Pies”, ponoć też nie.

Grafika pokazywała też zły patriotyzm prawicowy, który objawia się zamawianiem pięciu piw. Zaraz, zaraz, a to nie jest...
[pozostało do przeczytania 50% tekstu]
Dostęp do artykułów: